Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Załamanie cen ropy

Treść

Zdjęcie: Heinz-Peter-Bader/ Reuters

Czwartkowe posiedzenie OPEC w Wiedniu nie doprowadziło do cięć w produkcji ropy naftowej w krajach, które posiadają 4/5 jej zasobów. Na przestrzeni ostatnich pięciu miesięcy jej ceny spadły o 30 procent.

Oczekiwania polityczne zakładają, że podobnie jak spadek cen ropy pod koniec lat osiemdziesiątych załamał gospodarczo imperium sowieckie i sprowokował Husajna do inwazji na Kuwejt, tak i obecnie zwróci geopolityczną dominację USA. Rysując te analogie, Rich Miller w Bloombergu i Thomas Friedman w „New York Timesie” ukazują oczekiwania, że sankcje w powiązaniu z niskimi cenami ropy w okresie najbliższych sześciu miesięcy do roku mogą pozwolić odsunąć Putina od władzy, na równi z prezydentem Wenezueli Nicolasem Maduro, oraz złamać nieustępliwość Iranu w jego planach atomowych.

Strategia Reagana

Scenariusze wiążą z powtórką genialnej strategii Reagana, który w połowie lat osiemdziesiątych z jednej strony pogrążył ZSRS, a z drugiej Japonię, prowadząc do światowej dominacji Ameryki. Otóż w 1985 roku Reagan wymusił 45-procentową aprecjację jena na Japonii (Plaza Accord), prowadząc do zahamowania ekspansji tego kraju, a jednocześnie skłonił Arabię Saudyjską do zwiększenia podaży ropy z 2 mln do 10 mln baryłek dziennie, co obniżyło jej cenę z 32 do 10 dolarów. W ten oto sposób zagwarantował USA bezinflacyjną ekspansję gospodarczą, a Japonii deflację. Obecne działania mogą również przynieść deflacyjny kryzys Chinom i doprowadzić do bankructwa Rosję, Iran i Wenezuelę.

Zasadniczo uważa się, że spadek cen ropy naftowej jest korzystny dla światowej gospodarki. Zgodnie z szacunkami MFW spadek cen ropy o 20 USD na baryłce oznacza wzrost globalnego PKB o 0,5 pkt proc., a według precyzyjniejszych wyliczeń Pira Energy dziesięciodolarowy spadek powoduje jego wzrost o 0,13-0,18 pkt proc. A to dlatego, że konsumenci energii wydają oszczędności szybciej niż producenci ropy oraz ze względu na generalne obniżenie kosztów. Niemniej należy pamiętać, że korzyści i straty są rozłożone asymetrycznie na linii importerzy – eksporterzy.

W ubiegłym roku eksport ropy na świecie kształtował się na poziomie ok. 40 mln baryłek dziennie, tak więc spadek cen ropy o 30 USD, jakiego jesteśmy świadkami od czerwca, daje oszczędności rzędu 400 mld USD w ujęciu rocznym. Zgodnie z sondażem Bloomberga inwestorzy uważają, że największą ofiarą spadku cen na przestrzeni ostatnich pięciu miesięcy jest Rosja – około połowy dochodów budżetowych jest związanych z dochodami z gazu i ropy. By zrównoważyła tegoroczny budżet, ceny ropy musiałyby obecnie wzrosnąć do poziomu 110 USD za baryłkę. Z powodu sankcji i spadku dochodów eksportowych mimo miliardowych interwencji walutowych w tym roku rubel odnotował 40-procentowe osłabienie, a inflacja wzrosła do poziomu 7,6 procent. Przyszły rok ma przynieść wynoszącą 1,7 proc. recesję gospodarczą połączoną z przyspieszeniem inflacji do poziomu 8,4 procent.

Innymi krajami równie silnie dotkniętymi załamaniem cenowym są: Wenezuela, Iran, Nigeria i Irak. Wenezuela w zeszłym miesiącu zanotowała 30-procentowy spadek dochodów eksportowych i aby zrównoważyć tegoroczny budżet, potrzebuje wzrostu cen ropy do poziomu aż 160 USD za baryłkę. Spadek wpływów w skali 700 mln USD przy jednodolarowej obniżce baryłki jest spowodowany tym, że 95 proc. dochodów z eksportu stanowi ropa, i prowadzi wprost do 63-procentowego skoku inflacji na przestrzeni ostatniego roku oraz zagrożenia bankructwem całego państwa.

Krajem, który zanotował 30-procentowy spadek dochodów z ropy, jest Iran, potrzebujący do zrównoważenia swojego tegorocznego budżetu cen na poziomie 143 USD za baryłkę. Paradoksalnie w tym przypadku może się okazać, że skuteczne wywarcie presji na ten kraj w negocjacjach atomowych spowodować może dalsze obniżenie cen ropy na świecie na skutek znaczącego wzrostu jego eksportu po zniesieniu sankcji, jakimi jest on obłożony. O ile negocjacje z Iranem mogą spowodować powstanie egzotycznego frontu USA – Iran – Izrael przeciwko Państwu Islamskiemu, o tyle niskie ceny ropy redukują możliwości walki z tym państwem samego Iraku. Cała gospodarka tego kraju oparta jest na dochodach z ropy, a do zbilansowania budżetu potrzebuje on cen na poziomie 114 USD za baryłkę.

Zastanawiająca decyzja

Wydawałoby się, że po tej samej stronie powinna być również Arabia Saudyjska, która na spadku cen traci najwięcej, wydobywając 9,58 mln baryłek dziennie (przy maksymalnych możliwościach 12,5 mln/dzień), przy całościowym wydobyciu OPEC w skali 30,6 mln – 43 proc. wydobycia światowego. Aby sfinansować swój budżet, Arabia Saudyjska potrzebuje utrzymania cen na poziomie 90 USD i do ustabilizowania ceny ropy naf- towej wystarczyłoby obniżenie wydobycia o zaledwie 1-1,5 mln baryłek dziennie. To jednak Saudowie, decydując się na zwiększenie jej podaży przy jednoczesnej likwidacji minimalnych cen eksportowych, stali się przyczyną ich załamania. Innym krajem przeciwnym cięciom jest Kuwejt, w którym deficyt budżetowy wystąpiłby dopiero przy cenach poniżej 50 USD za baryłkę.

Największym geopolitycznym beneficjentem są USA, gdyż niskie ceny osłabiają finansowo Rosję, jednocześnie wywierając presję na Iran. Niemniej gdy chodzi o zyski gospodarcze, to są one ograniczone, gdyż produkując dziennie 9,06 mln baryłek ropy, już jedynie równoważność 1 proc. PKB jest przeznaczana na jej import. W efekcie o ile konsumenci amerykańscy zaoszczędzą 70-80 mld USD, o tyle jednocześnie wydatki kapitałowe koncernów naftowych spadną o 40 mld USD. Przy czym straty przedsiębiorstw wydobywających ropę z łupków będą zrekompensowane, gdyż w porę wykupiły one opcje zabezpieczające je przed stratami z powodu niskich cen ropy, jak podał szef OPEC El-Badri. Niemniej długoterminowo granicą opłacalności dla wydobycia z najdroższych pokładów z łupków jest cena 115 USD, cena 85 USD jest już za niska dla połowy producentów, a jedynie najefektywniejsi z nich mają koszty na poziomie 40 USD za baryłkę. Kanadyjskie nowe złoża z piaskowca wymagają cen na poziomie 100 USD, a 80 USD jest graniczną wielkością nie tylko dla drogich szybów morskich Brazylii i Angoli, ale również Wielkiej Brytanii i Norwegii. Z drugiej strony cena ropy na poziomie 95 USD pozwoli liniom lotniczym na świecie zwiększyć zyski o 15 mld USD.

Tegoroczny spadek cen jest o tyle zaskoczeniem, że konflikty w Iraku, Libii i Nigerii w połączeniu z sankcjami Iranu doprowadziły do wycofania podaży na skalę 3,5 mln baryłek dziennie, a spadek zapotrzebowania w Chinach, Indiach, eurostrefie i Japonii – gdzie wprowadzono podatek konsumpcyjny – jest przejściowy, gdyż wg IEA popyt w najbliższych sześciu latach ma wzrosnąć o 7,6 mln baryłek. Dlatego obecne przemiany spowodowane osłabieniem popytu na ropę w Chinach i Indiach w połączeniu ze zwiększeniem produkcji ropy i gazy z łupków, a energii elektrycznej w UE z drogich paneli słonecznych i wiatraków tylko w części tłumaczą załamanie cen ropy. Dlatego, mimo że w perspektywie do 2019 r. moce wydobywcze na świecie mogą wzrosnąć o 9 mln baryłek dziennie, to jednak należy uznać, że czas tegorocznego załamania cen ma najprawdopodobniej podłoże polityczne.

Dr Cezary Mech
Nasz Dziennik, 1 grudnia 2014

Autor: mj