Wygrana cieszy, ale też zobowiązuje
Treść
Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik
Doskonały rezultat PiS, dobry PSL, marny PO i kompletna klapa SLD. Tak jednym zdaniem można podsumować dotychczasowe wyniki niedzielnych wyborów na Podkarpaciu.
Choć wyniki wyborów samorządowych z przyczyn „technicznych” i bałaganu związanego z liczeniem głosów wciąż są nieoficjalne i niepełne, a na ostateczny werdykt Państwowej Komisji Wyborczej, a tym samym na rzeczywisty rozkład sił w nowym Sejmiku Województwa Podkarpackiego trzeba będzie poczekać, to jedno co można powiedzieć niemal z pewnością, że w podkarpackim lokalnym parlamencie samodzielnie będzie rządzić PiS.
Osiągając wynik 45,57 proc. partia Jarosława Kaczyńskiego najprawdopodobniej zdobędzie 19-20 mandatów w 33-osobowym Sejmiku, co oznaczałoby komfort rządzenia. Poseł Piotr Babinetz, szef kampanii wyborczej PiS na Podkarpaciu, w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl przyznaje, że wyniki muszą się jeszcze potwierdzić, bo póki co przez powstałe zamieszanie w PKW wciąż nie ma pewności, co do skali tego zwycięstwa.
– Nie ma co ukrywać, że wynik choć wciąż nieoficjalny wskazuje na nasz sukces i cieszy. Jednocześnie jest to zobowiązanie do tego, aby zrealizować nasz program samorządowy na Podkarpaciu. Jest to program, który ma także wymiar ogólnopolski, a dotyczy szczególnie wprowadzenia w życie zasady zrównoważonego rozwoju, a więc wsparcia obszarów zaniedbanych przez obecną ekipę PO – PSL m.in. w zakresie poprawienia dostępności komunikacyjnej, co z kolei przełoży się także na rozwój tych terenów – podkreśla poseł Piotr Babinetz.
Choć o personaliach trudno mówić bez ostatecznych wyników, to pewne jest to, że marszałkiem Podkarpacia będzie – jak dotychczas Władysław Ortyl. Wygrana PiS oznacza też, że wcześniejsza koalicja PO – PSL – SLD, która przed 4 laty mimo zwycięstwa PiS, ale nie dość przekonującego, aby samodzielnie rządzić, sprawowała władzę w podkarpackim samorządzie (do czasu afery z byłym już marszałkiem Mirosławem K., na którym ciążą prokuratorskie zarzuty) teraz o rządach może tylko pomarzyć. PSL, który na Podkarpaciu osiągnął póki co wynik 25,44 proc. może liczyć najprawdopodobniej na 7 lub 8 mandatów, PO z niewiele ponad 14-procentowym poparciem może wprowadzić do Sejmiku 5 radnych, a SLD z niewiele ponad 6,5 procentami zamiast 4 radnych – jak poprzednio w nowym rozdaniu nie będzie miało żadnego przedstawiciela.
Dogrywki w miastach Podkarpacia odbędą jeszcze m.in. w Przemyślu, gdzie o głosy wyborców raz jeszcze zawalczą dotychczasowy prezydent Robert Choma – kandydat stowarzyszenia Regia Civitas oraz Wojciech Błachowicz z PO. Ponadto w Jarosławiu, gdzie dotychczasowy burmistrz Andrzej Wyczawski z PiS zmierzy się w drugiej turze z Waldemarem Paluchem reprezentującym Stowarzyszenie Przedsiębiorców Ziemi Jarosławskiej „Rozwój i postęp”. Dopiero druga tura wyłoni burmistrzów Lubaczowa, gdzie spotkają się Krzysztof Szpyt KWW Obywatelski Samorząd i Piotr Cencora z PiS. Z kolei w Łańcucie obecny burmistrz Stanisław Gwizdak powalczy z Rafałem Kumkiem. Druga tura będzie też potrzebna do wyłonienia nowych włodarzy m.in.: w Nisku, Przeworsku, Dębicy, Ustrzykach Dolnych i Brzozowie.
Mariusz Kamieniecki
Nasz Dziennik, 18 listopada 2014
Autor: mj