Wielodzietni bez mieszkań
Treść
Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik
Po dopłaty do zakupu pierwszego mieszkania z rządowego programu „MdM” zgłaszają się przede wszystkim osoby bezdzietne bądź rodziny z jednym dzieckiem.
Niekonstytucyjny, dyskryminujący rodziny wielodzietne i młode małżeństwa – w ten sposób analitycy Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris oceniają rządowy projekt noweli ustawy o pomocy państwa w nabyciu pierwszego mieszkania.
Prace nad nowelizacją ustawy o pomocy państwa w nabyciu pierwszego mieszkania przez ludzi młodych przygotowuje Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju. Akt ten ma stanowić podstawę prawną rządowego programu „Mieszkanie dla Młodych” (MdM). Program umożliwia dofinansowanie wkładu własnego dla osób do 35 lat, kupujących pierwsze własne mieszkanie na rynku pierwotnym. Dla osób samotnych i rodzin bezdzietnych 10 proc. wskaźnika odzwierciedlającego przeciętne koszty budowy mieszkań w danej lokalizacji, dla osób i rodzin wychowujących przynajmniej jedno dziecko – 15 procent. Dodatkowe wsparcie – w postaci spłaty części kredytu – przewidziano dla rodzin, w których w ciągu 5 lat od kupna liczba dzieci zwiększy się o trzecie lub kolejne dziecko. To wsparcie może być udzielone tylko raz. Spłata części kredytu wyniesie wtedy 5 proc. kwoty określonej zgodnie z zasadami obowiązującymi dla dofinansowania wkładu własnego. Dofinansowanie może zostać udzielone wyłącznie na zakup mieszkania w kwocie stanowiącej minimum 50 proc. ceny jego zakupu. Mogą otrzymać je osoby, które wzięły kredyt w walucie polskiej na okres minimum 15 lat. Dopłata udzielana jest do 50 metrów kwadratowych.
Program „MdM” z założenia miał wspierać rodziny z dziećmi. Funkcjonuje od stycznia. Jedną z ważniejszych zmian, które miały odróżniać „MdM” od poprzednika, czyli „Rodziny na swoim”, miał być mocno prorodzinny charakter nowego pakietu. Sprzyjać temu miały lepsze warunki dla rodzin z dziećmi w postaci wyższych dopłat.
Tymczasem okazuje się, że po dopłaty do zakupu pierwszego mieszkania zgłaszają się przede wszystkim osoby bezdzietne bądź posiadające co najwyżej jedno dziecko.
Jak wynika z danych Banku Gospodarstwa Krajowego, w pierwszym półroczu br. wnioski o kredyt z dopłatą państwa w ramach programu „MdM” złożyły przede wszystkim osoby bezdzietne (ponad 76 proc.) albo małżeństwa z jednym lub z dwojgiem dzieci. Rodzin z trojgiem lub większą liczbą dzieci, które skorzystały z programu, było jedynie 17, co stanowi zaledwie 0,22 proc. wszystkich beneficjentów.
Ponieważ dotychczasowe rezultaty programu nie są zadowalające, rząd przygotowuje nowelizację obowiązującej dotychczas ustawy o pomocy państwa w nabyciu pierwszego mieszkania przez młodych ludzi. Jedną z ważniejszych zmian ma być wzmocnienie jej prorodzinnego charakteru. Czy jednak tak jest? Według Ordo Iuris, przyjęta w projekcie formuła pomocy tylko połowicznie wspiera rodziny wielodzietne.
Wzrastająca o 5 punktów procentowych kwota dofinansowania na drugie i o 10 punktów procentowych na trzecie dziecko nie ulega zwiększeniu na czwarte i następne. W konsekwencji rodziny z czworgiem lub większą liczbą dzieci będą dostawać proporcjonalnie mniejsze wsparcie niż te liczące od jednego do trójki potomstwa. Tak więc program przewiduje niższe wsparcie dla tych, dla których jego dostępność miałaby największe znaczenie – tłumaczą prawnicy Instytutu, powołując się na dane GUS z ubiegłego roku, według których to właśnie rodziny wielodzietne z czworgiem i większą liczbą dzieci na utrzymaniu są w najgorszej sytuacji finansowej.
Sam projektodawca, podkreśla Instytut, konstatuje w uzasadnieniu projektu ustawy, że rodziny z jednym dzieckiem mają zdolność kredytową pozwalającą im zaciągnąć kredyt na kupno mieszkania o powierzchni 63 m2, natomiast rodziny z dwojgiem dzieci już tylko na 35 m2, a rodziny z trojgiem dzieci – jedynie na 5 m2.
Jeżeli więc możliwości zaciągnięcia kredytu przez rodzinę z dwojgiem i trojgiem dzieci są drastycznie mniejsze od możliwości rodziny z jednym dzieckiem, to ta dysproporcja okazuje się jeszcze większa w przypadku rodzin z przynajmniej czworgiem dzieci – podkreśla Ordo Iuris.
Naruszona zasada równości
Zdaniem prawników, projekt ustawy narusza zasadę równości wyrażoną w art. 32 Konstytucji, której istotę Trybunał Konstytucyjny określił jako polegającą na tym, że „wszystkie podmioty prawa charakteryzujące się daną cechą istotną (relewantną) w równym stopniu mają być traktowane równo. A więc według równej miary, bez zróżnicowań dyskryminujących, jak i faworyzujących”. Proponowane przez rząd zapisy naruszają też art. 71 Ustawy Zasadniczej, który rodzinom wielodzietnym i znajdującym się w trudnej sytuacji materialnej i społecznej przyznaje prawo do szczególnej pomocy ze strony władz publicznych. Według Trybunału Konstytucyjnego, pomoc ta ma mieć charakter „wykraczający poza zwykłą pomoc dla osób utrzymujących dzieci albo pomoc świadczoną innym osobom”.
Przywileje dla konkubinatów
Osobnym zagadnieniem jest dyskryminacja małżeństw. W ocenie Ordo Iuris, projekt ustawy dyskryminuje też młode małżeństwa poprzez wprowadzenie takiej definicji nabywcy, która „nie zachęca do formalizowania konkubinatów”. Wedle projektu nabywca to: oboje małżonków, osoba samotnie wychowująca dziecko oraz osoba niepozostająca w związku małżeńskim. Pozwala to – zauważa Ordo Iuris – przy dwojgu dzieciach w rodzinie uzyskać dofinansowanie na każdego z partnerów osobno, gdyż zarówno matka, jak i ojciec są wówczas od strony formalnej osobami samotnie wychowującymi dziecko. W konsekwencji małżeństwa mogą uzyskać tylko 10 proc. dofinansowania na jedno mieszkanie, a osoby żyjące w konkubinatach dofinansowanie w wysokości 10 proc. do zakupu dwóch mieszkań. Rozwiązanie takie stanowi naruszenie art. 18 Konstytucji i dyskryminację ze względu na stan cywilny, tj. dyskryminację małżeństw względem osób żyjących w związkach nieformalnych – konstatuje Instytut.
Wątpliwości budzi także to, że projekt ustawy nie koryguje dotychczasowych przepisów, przede wszystkim tych ograniczających krąg odbiorców programu „MdM” do osób nabywających mieszkanie w trybie umowy deweloperskiej, co zamyka drogę do programu tym, którzy pierwsze mieszkanie nabywają na rynku wtórnym.
Nie można ponadto nie zauważyć, że wymóg zaciągnięcia kredytu na okres co najmniej 15 lat i na minimum 50 proc. wartości nieruchomości w sposób nieuzasadniony wyłącza z grona adresatów osoby posiadające oszczędności pozwalające im na pokrycie ponad połowy wartości nabywanego mieszkania, ale zbyt niskie, by móc nabyć je bez zaciągania kredytu – wskazuje Ordo Iuris.
Anna AmbroziakNasz Dziennik, 25 września 2014
Autor: mj