Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Wahadło drgnęło

Treść

Komentarz

Wahadło wyborcze drgnęło, po raz pierwszy od siedmiu lat. Według badania exit poll PiS wyprzedziło Platformę w wyborach do sejmików wojewódzkich, zdobywając 31,5 proc. głosów, przy 27,3 proc. dla PO. Sejmiki to najbardziej „polityczna” część samorządów, więc wyniki – o ile się potwierdzą – stanowią niezły prognostyk dla partii Jarosława Kaczyńskiego przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi. Dobra wiadomość jest taka, że PiS wygrało te wybory w najmłodszym elektoracie, liczącym sobie 18-29 lat, który w poprzednich wyborach był głównym zapleczem Platformy Obywatelskiej. Zmianie pokoleniowej towarzyszy najwyraźniej zasadnicza zmiana optyki elektoratu, który już nie chce „zabierać babci dowodu”, lecz zaczyna polegać na jej doświadczeniu i przekazywanych wartościach.

Na partię Kaczyńskiego zagłosowało ok. 28 proc. młodych wyborców, podczas gdy na PO tylko ok. 22 procent. Poparcie dla PiS tradycyjnie skoncentrowało się w Polsce Wschodniej i Południowo--Wschodniej, przy czym „linia demarkacyjna” – w porównaniu z sytuacją sprzed czterech lat – wydatnie przesunęła się na zachód. Słabiej wypadła partia Kaczyńskiego w batalii o wielkie miasta, gdzie urzędujący włodarze mieli tę przewagę, że mogli przecinać wstęgi miejskich inwestycji w ramach kampanii wizerunkowej. Wprawdzie w Warszawie, Gdańsku, Katowicach czy we Wrocławiu kandydaci PiS zmusili dotychczasowych prezydentów związanych z Platformą do udziału w dogrywce za dwa tygodnie, jednak pod względem poparcia „pojedynek osobowości” przegrali, pozostając za nimi daleko w tyle. Zwycięstwo PiS w sejmikach – co trzeba zaznaczyć – nie oznacza automatycznie przejęcia władzy w województwach. Dopóki w kraju rządzi koalicja PO – PSL, ludowcy, którzy uplasowali się na trzecim miejscu z 17-procentowym poparciem, w wielu miejscach będą nadal w stanie zapewnić koalicji rządowej decydujący głos.

O bezapelacyjnej klęsce może mówić SLD. Mimo niezliczonych przetasowań i robienia tęgiej miny przez Leszka Millera Sojusz zebrał zaledwie 8,8 proc. głosów. Najwyraźniej nie ma w Polsce klimatu dla lewicy. Tej starej lewicy, postkomunistycznej, wykrusza się elektorat, ta nowa, zielono-tęczowa, jak widać nie jest w stanie zapuścić korzeni w kraju katolickim takim jak Polska, mimo wysiłku części mediów i polityków. Widać natomiast, jak mozolnie przebijają się nowe ruchy na prawicy. Konserwatywno-liberalna Nowa Prawica Korwin-Mikkego o mały włos nie przekroczyła progu wyborczego, zdobywając w sejmikach 4,3 proc. głosów. Za nią zaś systematycznie kroczy Ruch Narodowy z wynikiem 1,7 procent.

Małgorzata Goss
Nasz Dziennik, 17 listopada 2014

Autor: mj