Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Uchylić karę

Treść

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Ponad pół tysiąca osób pikietowało przed KRRiT w obronie Telewizji Trwam oraz przeciw demoralizacji w mediach publicznych.

Akcja odbyła się wczoraj przed siedzibą Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji w Warszawie. Protest rozpoczęła wspólna modlitwa. Uczestniczyły w niej setki osób. Spotkanie było nie tylko kolejnym aktem obrony Telewizji Trwam przed nierównym traktowaniem, ale także wyrazem dezaprobaty dla propagowania demoralizacji przez TVP, która zamierza emitować spoty promujące homoukłady, zawierające ukrytą reklamę pism środowisk propagujących obsceniczne zachowania.

– Telewizja Trwam poddawana jest przez Krajową Radę dyskryminacji wielokrotnej i wielorakiej. Dla KRRiT pod prezydium pana ministra Dworaka nie mają znaczenia protesty społeczne w jej obronie czy setki radnych i posłów w całej Polsce, a więc ludzi obdarzonych mandatem społecznym, którzy upominają się o prawa dla tej telewizji – mówi europoseł Marek Jurek, lider Prawicy Rzeczypospolitej, która włączyła się w organizację protestu.

Wiele osób biorących udział we wczorajszej manifestacji było przy skwerze kard. Stefana Wyszyńskiego także 11 października, podczas pierwszej pikiety, a także uczestniczyło w niezliczonych marszach w obronie katolickich mediów i opowiadało się za przyznaniem Telewizji Trwam miejsca na pierwszym multipleksie naziemnej telewizji cyfrowej (MUX-1).

Dlaczego tak uwiera

Protestujący przynieśli ze sobą biało-czerwone flagi. Nie zabrakło też transparentów z hasłami „Wytrwamy i wygramy”, krytyką KRRiT za antykatolickie i antyspołeczne decyzje oraz przestrzegającymi przed zagrożeniami idącymi za ideologią gender.

– Jako uczestnik pikiety, jaką prowadziliśmy w obronie Telewizji Trwam, nie spodziewałem się, że po jej wejściu na MUX-1 będą takie problemy. Okazuje się, że wobec mediów katolickich prowadzona jest taka polityka, i to nie tylko przez pana Jana Dworaka, ale też przez rządzących – zaznacza ks. Jerzy Garda w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”.

Po ostatniej pikiecie przed KRRiT duchowny zwrócił się w tej sprawie do przewodniczącego Krajowej Rady w liście, wskazując na stosowanie praktyk, które nie przystoją urzędnikom demokratycznego państwa. Ksiądz Garda zaapelował do KRRiT o wycofanie się ze złych decyzji.

– To jest kara za rzetelne, sumienne przekazywanie prawdy przez katolickie media. Właśnie dlatego te media są tak atakowane. Radio Maryja już przez 23 lata, a Telewizja Trwam od ponad 10 lat – dodaje nasz rozmówca.

Ksiądz Garda zapewnia, że nie ustanie w walce o katolickie media. Wczoraj już o godz. 12.00 kapłan przewodniczył czuwaniu modlitewnemu na pl. Zbawiciela, skąd grupa modlitewna udała się przed siedzibę KRRiT, aby wyrazić swój protest wobec finansowego nękania katolickich mediów.

Jak zaznacza ks. Garda, stosowanie kar finansowych pochłaniających dużą część wpływów z reklam można odczytywać jako próbę zniszczenia katolickich mediów. Do tego w przypadku Telewizji Trwam dzieje się to niemal rok po emisji spornej relacji na żywo z Marszu Niepodległości. – Co to za urząd, który potrzebuje 11 miesięcy, aby wykazać jakąś nieprawidłowość? To wskazuje, że albo KRRiT działa tak opieszale, albo nałożona kara w ogóle nie jest związana z rzekomym przekroczeniem prawa – zauważa. W ocenie kapłana, jeśli dziś próbuje się cenzurować słowa, ich emocjonalne zabarwienie, to istnieje obawa, że kolejnym krokiem będzie cenzura myśli i zamiarów.

– KRRiT stosuje względem Telewizji Trwam środki represyjne, podejmowane w sposób zupełnie absurdalny, bo jedynie na podstawie wrażeń, jakie odnoszą funkcjonariusze Rady szukający okazji do nakładania sankcji na tę stację – dodaje Marek Jurek.

Wczorajsza pikieta była już drugim protestem, jaki został zorganizowany przed siedzibą KRRiT, która nałożyła na Telewizję Trwam uznaniową karę 50 tys. zł za fragment relacji z Marszu Niepodległości sprzed roku. Rada uznała bowiem, że nadawca w komentarzu dotyczącym podpalenia tęczy na placu Zbawiciela (symbolu środowisk homoseksualnych) miał dopuścić się aprobaty zachowań sprzecznych z prawem. Jak zaznaczyła Rada, ten fragment relacji „mógł powodować wrażenie”, że prowadzący audycję i jego gość popierali niszczenie tęczy. Wczoraj w TOK FM Jan Dworak tłumaczył, że kara nie została nałożona za zdjęcia płonącej tęczy, ale chodziło o to, w jakiej się to odbyło atmosferze i jak było komentowane. Szef KRRiT zaprzeczał też, że toruńskie media są źle traktowane, i przekonywał, że zbieżność niekorzystnych dla nich rozstrzygnięć była przypadkowa.

Marcin Austyn, współpraca: Piotr Czartoryski-Sziler
Nasz Dziennik, 28 października 2014

Autor: mj