Trzy lata za dręczenie
Treść
Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik
Tadeusz Żelazowski, były funkcjonariusz UB, został skazany na trzy lata więzienia za nieludzkie znęcanie się nad harcerzami podczas śledztwa w latach 50.
Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście podkreślił w uzasadnieniu wyroku, że wina oskarżonego „nie budzi wątpliwości”.
– W czasie przesłuchań oskarżony znęcał się nad pokrzywdzonym Kazimierzem Grabowskim, był on bity po twarzy przez oskarżonego, kopany po całym ciele. Oskarżony wulgarnie do niego się zwracał, obrażał go, jego rodzinę, straszył konsekwencjami nieprzyznania się, groził przy użyciu pistoletu – mówiła sędzia Monika Jankowska.
Ubek stosował przemoc także wobec drugiego z pokrzywdzonych – Janusza Kręta. Bił go, przez co mężczyzna czasowo ogłuchł. Żelazowski groził mu również pistoletem. – Był brutalny. Proces tego nie oddał w pełni, jak to wyglądało – podkreślał po ogłoszeniu wyroku Grabowski.
Sąd skazał ubeka na trzy lata więzienia bez zawieszenia. Tadeusz Żelazowski był nieobecny na ogłoszeniu wyroku. Proces trwał dwa lata, ale skazany od roku nie uczestniczył w rozprawach, zasłaniając się stanem zdrowia. Sędzia Jankowska zwróciła uwagę, że oskar- żony jest co prawda w podeszłym wieku, co podnosiła podczas procesu obrona, ale jego czyny miały charakter wysoce naganny i stanowiły „skrajnie wysoki stopień szkodliwości społecznej”. Zostały ponadto dokonane w pełni świadomie.
Sędzia podkreśliła, że Żelazowski był funkcjonariuszem Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego od 1949 roku. – Oskarżony w pełni utożsamiał się z celami działania MBP będącego organem państwa komunistycznego – zwróciła uwagę Jankowska. Dodała, że zdawał sobie sprawę, jakiego charakteru są te śledztwa, że np. są często wykorzystywane do procesów pokazowych i stanowią element polityki PRL. Sąd przytoczył charakterystykę z teczki personalnej Żelazowskiego, że ten „ma pełne zrozumienie wzmożenia walki z wrogami Polski Ludowej, że jest politycznie dobrze wyrobiony, że w życiu politycznym jest politycznie bardzo aktywny”. Sam oskarżony zasłaniał się tym, że nie pamięta osób, które przesłuchiwał, i że nie był brutalny podczas śledztw.
Kara dla Żelazowskiego jest zgodna z wnioskiem prokuratorów z pionu śledczego IPN. Skazany ma także ponieść koszty procesu i obrony. – Wyrok nie jest w zawieszeniu. Trudno mi powiedzieć, czy oczekiwałem większego wyroku. Prokuratura tak żądała, a występowała w naszym imieniu – ocenił wyrok, jeszcze nieprawomocny, Grabowski.
Jednak pokrzywdzeni nie do końca są zadowoleni, gdyż IPN w oskarżeniu wytypował tylko dwie osoby, a aresztowanych zostało dziesięciu harcerzy, z których tylko jedna osoba nie żyje. Zeznawali podczas procesu jako świadkowie, a również padli ofiarą brutalności ubeka.
– To błąd całego tego procesu. Kiedy zorientowaliśmy się dokładnie, o co chodzi, to sprawa była w toku, nie można było jej zatrzymać. Mnie do tej pory nurtuje to, dlaczego to jest sprawa, w której pokrzywdzonymi są tylko Kręt i Grabowski, przecież nas pokrzywdzonych było w ten sposób dziesięć osób. I o tym chcę rozmawiać z panią prokurator IPN – podkreśla Kazimierz Grabowski.
Żelazowski od listopada 1951 r. do lutego 1952 r. przesłuchiwał około dwudziestu razy 18-letniego wówczas Grabowskiego. Były to przesłuchania w systemie tzw. konwejeru, trwające wiele godzin, w nocy, prowadzone przez wielu funkcjonariuszy, tak aby złamać przesłuchiwanego. Ubecy chcieli wydobyć z harcerzy nazwiska ich kolegów z organizacji „Orlęta” i cele jej działania.
Podobnie chodziło o złamanie Janusza Kręta. Obu zarzucono udział w nielegalnej organizacji. Sąd podkreślał, że organizacja czerpiąca z tradycji przedwojennego harcerstwa wychowywała jej członków patriotycznie, wskazując na skomunizowanie kraju. – Byli przeciwni systemowi komunistycznemu, ale nie podejmowali żadnych działań zbrojnych w celu jego zwalczania, mimo to UB uznał, że to jest organizacja antypaństwowa, podjął działania mające na celu jej dekonspirację – podkreślił sąd.
Zenon BaranowskiNasz Dziennik, 8 października 2014
Autor: mj