Przejdź do treści
Przejdź do stopki

To nie był spacer

Treść

Byliśmy blisko tego, żeby Warszawa była rządzona lepiej – powiedział Jacek Sasin po ogłoszeniu sondażowych wyników wyborów (FOT. M. BORAWSKI)
Jacek Sasin uzyskał 43,2 proc. głosów w drugiej turze wyborów na prezydenta Warszawy

Milczeniem przyjęto w sztabie PiS wynik drugiej tury tegorocznych wyborów samorządowych. Jak pokazały wyniki z sondażowego badania exit poll, Hanna Gronkiewicz-Waltz wygrała w II turze wyborów na stanowisko prezydenta Warszawy, pokonując Jacka Sasina, na którego głosowało 43,2 proc. wyborców. Choć trudno było liczyć na zwycięstwo, to jednak wsparcie Sasina przez większość kontrkandydatów z pierwszej tury, m.in. Przemysława Wiplera (KNP) i Piotra Guziała, który uzyskał ponad 8 proc. głosów, oraz wyczuwalne w mieście niezadowolenie z rządów Gronkiewicz-Waltz dawały iskrę nadziei na przełamanie jej rządów. Tym razem jednak się nie udało.

– Byliśmy blisko, żeby dokonać zmiany w Warszawie, by była rządzona lepiej i bardziej dla warszawiaków – powiedział Sasin zaraz po ogłoszeniu sondażowych rezultatów. Jego wynik, choć okazał się przegraną, jednak daje również pewne nadzieje. PiS jest partią, która w stolicy uzyskuje od lat słabe wyniki. – Nie wycofujemy się z walki o Warszawę. Ten wynik pokazuje, że wielu ludzi chce, by Warszawa była inaczej rządzona, udało się zbudować szeroką platformę porozumienia – podkreślał Sasin, zapowiadając, że za cztery lata PiS zwycięży w wyborach samorządowych w Warszawie.

Wczoraj kandydat PiS na prezydenta Warszawy przypominał, iż kampanię zaczynał w trudnych warunkach, gdy sondaże przedwyborcze dawały mu maksymalnie kilkanaście procent poparcia. – Pani prezydent miała wygrać te wybory w I turze, i to miał być dla niej spacerek i czysta formalność, która potwierdzi jej władzę na kolejne cztery lata. Takiego spacerku nie było i pani prezydent musiała ostro walczyć, aby utrzymać się na stanowisku – przyznał.

W ocenie Sasina, większa frekwencja podczas głosowania mogłaby doprowadzić do korzystnego wyniku, a większość mieszkańców stolicy jest niezadowolona z rządów Platformy Obywatelskiej w Warszawie, ale nie chcieli tego zamanifestować, idąc do wyborów.

– W czasie tej kampanii wyborczej okazało się, że w Warszawie jest bardzo wiele osób, które chcą zmian, by Warszawa była rządzona lepiej, i którzy uważają, że rządy Hanny Gronkiewicz-Waltz nie są dobre dla warszawiaków, że potrzebne jest większe otwarcie na potrzeby ludzi, rozmowa z ludźmi. Wielu z nich nie wierzyło, że ta zmiana jest możliwa. Tej wiary zabrakło. Jestem przekonany, że gdyby do tych wyborów poszło więcej warszawiaków, to zmiana ta by nastąpiła – podkreślał Jacek Sasin. Zapowiedział, że PiS i on sam będą rozliczać prezydent stolicy ze złożonych przez nią obietnic. Szczególnie że wiele z nich zostało ponowionych w kolejnej, już trzeciej kampanii wyborczej i dotąd nie zostało zrealizowanych. Do nich doszły również nowe obietnice. – Będziemy patrzeć na ręce i pilnować, by te obietnice zostały spełnione – dodał.

Maciej Walaszczyk
Nasz Dziennik, 1 grudnia 2014

Autor: mj