Synod mediów w natarciu
Treść
Ojciec Święty Benedykt XVI, mówiąc o obradach Soboru Watykańskiego II, stwierdził, że obok prawdziwego soboru – soboru ojców, był też „sobór mediów”. Świat postrzegał te obrady przez środki przekazu i tym obrazem soboru, który skutecznie docierał do ludzi, był fałszywy „sobór mediów”, który nie funkcjonował w kontekście wiary, ale w hermeneutyce politycznej. Mam wrażenie, że coś bardzo podobnego zaczyna się dziać z obecnie trwającym w Watykanie synodem biskupów na temat rodziny. Czy nie zatriumfuje tu jakiś fałszywy „synod mediów”?
Niestety, może się temu przysłużyć upubliczniony dokument „Relatio post disceptationem”, który stał się pożywką dla mediów, a w którym „właściwie nikt nie odnajduje swoich poglądów”, jak mówi jeden z ekspertów synodalnych. – Nie możemy zrozumieć, jak można było ogłosić tekst, który jest tak płytki, tak źle napisany, a na dodatek stojący w sprzeczności z nauczaniem Kościoła, przez co może wprowadzić w błąd wielu katolików, a u niekatolików sprawia wrażenie, że Kościół porzuca swe nauczanie – powiedział prof. Tony Anatrella. Widać, że jest grupa uczestników synodu, którzy chcą narzucić swą orientację wszystkim. Przecież ten roboczy tekst, niepoddany pod głosowanie, czyli niezaakceptowany przez ojców synodalnych, miał jedynie podsumowywać pierwszy tydzień obrad biskupów. W rzeczywistości stał się zbiorem różnych opinii, czasem stojących w sprzeczności ze sobą i – co najważniejsze – w sprzeczności z nauczaniem Kościoła.
Ale stało się. Jak zauważył ks. abp Stanisław Gądecki, teraz każdy inny tekst, który zostanie ostatecznie zredagowany (i – jak ufamy – bardziej dojrzały i rozwinięty), będzie oceniany w perspektywie tego roboczego „Relatio”. To może sprawić, że zamiast synodu ojców będziemy mieli cały czas „synod mediów”, dla których obrady będą walką polityczną między nurtami w Kościele, a nie szukaniem prawdy, odnalezieniem Bożego światła. Jednocześnie liberalno-lewicowe środki przekazu zawsze będą się opowiadać po tej stronie, która odpowiada ich oczekiwaniom i sposobowi widzenia świata. Widać to w takich postulatach jak Komunia Święta dla rozwiedzionych czy zmiana nauczania Kościoła o homoseksualizmie, a co za tym idzie – o małżeństwie i rodzinie. Presja w tych tematach była zresztą dostrzegalna w miesiącach poprzedzających obecne obrady synodalne i – jak widać – znaleźli się biskupi, którzy jej ulegli.
Niestety, ten tekst dokumentu roboczego może wpływać na późniejszą interpretację synodu na temat rodziny. Tak jak po Soborze Watykańskim II pewne poglądy, choć nie znalazły się w dokumentach, znalazły jednak odzwierciedlenie w sposobie wprowadzania soboru w życie. Benedykt XVI mówi wprost: dominujący „sobór mediów” spowodował wiele klęsk, problemów i nieszczęść – „zamknięte seminaria, klasztory, banalizację liturgii…”. Oby ostatecznie obecny synod (nie ojców, ale mediów, choć nie bez winy niektórych ojców) nie doprowadził do dramatu w dziedzinie życia katolickich małżeństw i rodzin.
Slawomir Jagodzinski
Nasz Dziennik, 17 października 2014
Autor: mj