Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Starcie niepokonanych

Treść

Choć do najlepszej ósemki piłkarskich mistrzostw świata awansowały aż cztery reprezentacje z Ameryki Południowej, tylko jedna z nich, Urugwaj, znalazła się w półfinale. Dziś podopieczni Oscara Tabareza zmierzą się z Holandią, której po zwycięstwie nad Brazylią marzy się tytuł. Pomarańczowi będą faworytami, ale wiedzą, że rywale postawią im poprzeczkę bardzo wysoko.
Holandia w pięciu dotychczasowych spotkaniach odniosła pięć zwycięstw. Jest jedyną niepokonaną drużyną na turnieju. Może nie gra specjalnie porywająco, ale skutecznie, i udowadnia, że ma charakter. To dzięki niemu potrafiła odwrócić losy spotkania z Brazylią, choć po pierwszej jego połowie wydawało się, że "Canarinhos" kontrolują przebieg wydarzeń na boisku i sukces mają w garści. Wtedy pomógł błysk geniuszu Wesleya Sneijdera i Arjena Robbena, niezwykła pracowitość nieocenionego Dirka Kuyta oraz odrobina szczęścia. Teraz rywal wydaje się minimalnie słabszy, ale trener Bert van Marwijk absolutnie go nie lekceważy. Przeciwnie. - Urugwaj potrafi grać w piłkę, a przy okazji każdy jego zawodnik to prawdziwy wojownik. Jeśli chcemy wygrać, to musimy zachować maksymalną koncentrację od pierwszej do ostatniej minuty - powiedział. Zwycięstwo i awans do finału jest marzeniem całej Holandii, a Sneijdera w szczególności. Znakomity zawodnik może dzięki temu wygrać w tym roku wszystko, co wygrać mógł. Już zgarnął (z Interem Mediolan) mistrzostwo i puchar Włoch, już triumfował w Lidze Mistrzów, teraz ma szansę sięgnąć z reprezentacją po Puchar Świata. - Jestem w życiowej formie, czuję się mocny jak nigdy wcześniej. Pokonaliśmy Brazylię, droga do tytułu stoi przed nami otworem. Musimy to wykorzystać - przyznał. Pomarańczowi nigdy wcześniej nie zostali mistrzami świata. W finale grali dwukrotnie, ale przegrywali. W 1974 r. ustąpili miejsca Niemcom, cztery lata później Argentynie.
Urugwaj pod tym względem jest lepszy. Wygrywał mundial dwa razy, ale bardzo dawno temu: w 1930 i 1950 roku. W półfinale nie grał od czterdziestu lat, nic zatem dziwnego, że tegoroczny awans został odebrany w tym kraju entuzjastycznie. Teraz podopieczni Tabareza nie mają nic do stracenia. Już osiągnęli w RPA wiele, już odnieśli ogromny sukces i nikt od nich nie żąda, by wygrali coś więcej. Dla nich każda ewentualna wygrana będzie "wisienką na torcie" i pod tym względem są w korzystniejszej sytuacji niż dzisiejsi rywale, którzy o tytule marzą od wielu lat i są w tej kwestii zdeterminowani. Urugwaj, podobnie jak Holandia, w RPA jeszcze nie przegrał. Zanotował na koncie jednak dwa remisy. Tabarez w dzisiejszym meczu nie będzie mógł skorzystać z dwóch ważnych graczy i jednego absolutnie kluczowego. O ile Nicolasa Lodeiro i Jorge Fucilego jakoś zastąpi, o tyle absencja Luisa Suareza będzie ogromnym osłabieniem. Znakomity napastnik musi jednak pauzować za czerwoną kartkę, jaką otrzymał w ostatniej minucie spotkania z Ghaną. Nikt w ojczyźnie nie miał jednak do niego o to pretensji, bo dzięki temu, że wybił piłkę ręką z linii bramkowej, uratował remis, a w dalszej perspektywie awans dla swojej drużyny. FIFA ukarała go dyskwalifikacją na jedno spotkanie.
Mecz Holandii z Urugwajem rozegrany zostanie na stadionie w Kapsztadzie, początek o godz. 20.30. Jutro, w drugim półfinale, Hiszpania zmierzy się z Niemcami.
Piotr Skrobisz
Nasz Dziennik 2010-07-06

Autor: jc