Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Rozejm na papierze

Treść

Wszyscy poszkodowani w Mariupolu to cywile (FOT. REUTERS)
Rosjanie ostrzeliwują Mariupol, rozejm jest fikcją

Rosjanie wielokrotnie ostrzelali pozycje Ukraińców pod Mariupolem na południowym wschodzie Ukrainy. W ocenie lokalnych mediów, miastu na razie nie zagraża jednak niebezpieczeństwo. Mariupol atakowany jest z systemów rakietowych Grad. Informacje te podał minister spraw wewnętrznych Ukrainy Arsen Awakow. „Te 16 wystrzałów z gradu z rosyjskiego terytorium to złamanie rozejmu, którego dopuściła się Rosja. Dziwicie się, że Putin łamie zobowiązania? Nie złamie to jednak naszego zdecydowania, by bronić Mariupola” – napisał szef resortu w internecie.

W wyniku ostrzału zginęła co najmniej jedna osoba. „Ofiarą śmiertelną jest 33-letnia kobieta, która zmarła trafiona odłamkiem podczas ataku, przypuszczonego na Mariupol przez separatystów i wojska rosyjskie w nocy z soboty na niedzielę. Ranny to ukraiński wojskowy” – podał lokalny portal 0629.com.ua. Wczoraj rano władze Mariupola poinformowały też, że w wyniku ataku zniszczona została stacja benzynowa i zajezdnia tramwajowo-trolejbusowa. „Sytuacja w mieście jest całkowicie kontrolowana” – zapewnił jednak ratusz.

W tym samym czasie Moskwa oskarżyła Kijów o złamanie rozejmu. Separatyści zarzucili stronie ukraińskiej ostrzelanie ich pozycji w pobliżu Mariupola. Władze Ukrainy odrzucają te oskarżenia. – Ukraińskie siły rządowe przestrzegają ustaleń o zawieszeniu broni, nie zważając na ostrzał swych pozycji przez przeciwnika – oświadczył wicedyrektor centrum analitycznego Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony (RBNiO) Ukrainy Wołodymyr Polowyj. – Nie mówimy na razie o wstrzymaniu rozejmu – powiedział, przyznając, że w nocy z soboty na niedzielę zaatakowany został Mariupol. Polowyj poinformował też, że w dalszym ciągu obserwowane są ruchy armii Federacji Rosyjskiej przy wschodniej granicy Ukrainy.

Ukraiński batalion ochotniczy „Azow” przekazał, że trwają walki w okolicach wsi Szykorino, na drodze między Mariupolem a położonym na wschód od niego Nowoazowskiem, przy granicy z Rosją, który od ubiegłego tygodnia okupowany jest przez armię Federacji Rosyjskiej. „Rosyjskie wojska ostrzeliwują pozycje ukraińskie, Ukraińcy w odpowiedzi nie strzelają” – napisali żołnierze na jednym z portali społecznościowych. Wcześniej zachodnie agencje podały, że na wschód od Mariupola słychać było głośne wybuchy. Według ich relacji, nad miastem unosiły się kłęby gęstego dymu.

Minister spraw wewnętrznych Arsen Awakow oświadczył, że do Mariupola ściągnięto dodatkowe siły wojskowe.

„Mariupol jest i będzie ukraiński. Obecnie miasto jest wzmacniane. Nadeszły dodatkowe wojska, w tym 1. operacyjna brygada Gwardii Narodowej. Nie należy panikować. Pełne zdecydowanie i gotowość obrony Mariupola” – poinformował z kolei Awakow w internetowym oświadczeniu. Mariupol znajduje się na trasie z granicy Ukrainy z Rosją na okupowany od marca przez Rosjan Krym. Ukraińscy analitycy uważają, że siły rosyjskie dążą do zdobycia drogi lądowej na półwysep, na który z Rosji można obecnie dostać się wyłącznie przez przeprawę promową w Cieśninie Kerczeńskiej bądź samolotem.

O tym, że warunki rozejmu nie są respektowane, donoszą także międzynarodowe organizacje. Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża poinformował, że rozejm na wschodzie Ukrainy „nie jest całkowicie stabilny”, i wezwał obie strony do jego respektowania, by umożliwić m.in. pomoc humanitarną dla mieszkańców miast.

Kijów potwierdził, że w sobotę rebelianci rozpoczęli zwalnianie ukraińskich jeńców. Służba prasowa prezydenta Petra Poroszenki poinformowała o przekazaniu wielu żołnierzy stronie ukraińskiej w pobliżu bastionu separatystów, Ługańska. Kijów zapowiada uwolnienie pierwszych jeńców jeszcze dziś. Szacuje się, że separatyści wzięli do niewoli około 1000 ukraińskich żołnierzy, natomiast siły rządowe – około 200 rebeliantów.

W sobotę, jak poinformowały władze w Kijowie, prezydenci Ukrainy i Rosji, Petro Poroszenko i Władimir Putin, przeprowadzili rozmowę telefoniczną. W jej trakcie uznali, że zawieszenie ognia na wschodniej Ukrainie jest realizowane. Administracja Poroszenki podała, że podczas rozmowy z Putinem mówiono o konieczności zaangażowania OBWE w monitoring zawieszenia broni oraz o współpracy przy transportach pomocy humanitarnej dla ludności na terenach objętych walkami. Tymczasem już po kilku godzinach rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony w Kijowie Andrij Łysenko oświadczył, że od rzekomego zawieszenia broni siły ukraińskie zostały ostrzelane przez przeciwnika co najmniej 10 razy. Do Ukraińców strzelano m.in. w okolicach kontrolowanego przez nich lotniska w Doniecku oraz atakowano ich pozycje w obwodzie ługańskim. – Strat po stronie ukraińskiej nie odnotowano – powiedział Łysenko.

Łukasz Sianożęcki
8 września 2014, Nasz Dziennik

Autor: mj