Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Równościowy paternalizm

Treść

Nowy minister od równości będzie forsować feministyczno-genderową konwencję Rady Europy (rzekomo „o przeciwdziałaniu przemocy”). Te ideologie pozbawiły zachodnie kultury dwóch największych owoców małżeństwa: prawdziwie ludzkiej miłości i otwartości na przyjęcie potomstwa. Teraz ponadnarodowe „prawo” ma w ten sam sposób uszczęśliwić Polaków.

W wywiadzie dla PAP Małgorzata Fuszara, przyjmując profesorską pozę, ustawia przeciwników pseudonaukowych mrzonek (ekscytujących Kongres Kobiet) w roli tych, którym emocje i budząca politowanie niewiedza przesłaniają te „zbawienne” prawdy. Kiedy „moralnych panikarzy” się uspokoi i pouczy, pole sporu pozostanie niewielkie – trzeba będzie ustalić jedynie akceptowalne narzędzia wprowadzania ideologii wyznawanej przez panią minister. O takich sprawach, jak moralna (nie)godziwość in vitro, konieczność urzędowego ustalania relacji panujących w małżeństwie i rodzinie oraz niezbędność usankcjonowania związków partnerskich Fuszara z drugą panią profesor rozstrzygnęły już w latach 90.

Pani minister czuje jednak ducha czasu. Choć nie zamierza z nami się liczyć w powyższych sprawach, jest grupa, której racji trzeba z uwagą wysłuchać. To środowiska LGBT, ich inicjatywy mogą liczyć na wsparcie.

Przede wszystkim jednak pani minister wie lepiej (od kobiet), czego potrzeba Polkom. Problemy, z którymi z dnia na dzień zmagają się polskie kobiety, wśród nich członkinie największej kobiecej (w niemałej mierze) organizacji w Polsce, jaką jest Rodzina Radia Maryja – zastąpić mają ulubione tematy niszowego feministycznego środowiska.

Jeśli jakaś Polka jest na stanowisku, musi być feministką – poucza Fuszara. Ideolog określa żelazne prawa i układa z nich konwencje. Nie wie, że do prawdziwych sukcesów bardziej prowadzi ofiarna miłość niż bunt.

Minister jest „ponadpartyjna”: swojej ideologii chce podporządkować wszystkie partie, silniejsze urzędy i naukę. Ktoś musi skutecznie pouczyć wypełniające Polskę rozhisteryzowane ignorantki i ignorantów. Jak na zwolennika równości podwładna premiera wykazuje się zaskakującym… paternalizmem!

Gdy minister udzielała wywiadu, Kościół wspominał kobietę, patronkę Europy Edytę Stein. Tę panią profesor wątpienie i studia nad ludzką mądrością doprowadziły do odkrycia i wysławiania miłości. Nie zniszczyła jej nawet przemoc holokaustu.

Autor jest redaktorem naczelnym lubelskich „Zeszytów Społecznych KIK” oraz wortalu Realitas.pl. Współpracuje z Instytutem Edukacji Narodowej.

Radosław Brzózka
Nasz Dziennik, 11 sierpnia 2014

Autor: mj