O zwolnieniu dowiedziałem się z mediów
Treść
Zdjęcie: R.Sobkowicz/ Nasz Dziennik
Z prof. Bogdanem Chazanem, dyrektorem Szpitala Specjalistycznego im. Świętej Rodziny w Warszawie, rozmawia Izabela Borańska-Chmielewska
W jaki sposób dowiedział się Pan o decyzji prezydent Warszawy o zwolnieniu Pana ze stanowiska?
– Nie wiem, w jakim trybie zostałem odwołany, czy już nie jestem dyrektorem Szpitala im. Świętej Rodziny, czy mam przyjechać do Warszawy i oddać klucze, nie mam pojęcia… Jestem teraz pacjentem szpitala uzdrowiskowego. Nie miałem możliwości złożenia wyjaśnień pani prezydent Hannie Gronkiewicz-Waltz, nie było żadnej rozmowy. Trochę to przykre, bo pracuję na tym stanowisku 10 lat, szpital w tym czasie podniósł znacząco poziom pracy, nigdy nie byłem ukarany ani upomnieniem, ani naganą. Teraz zostałem pozbawiony pracy, a decyzja została podjęta w tym sensie zaocznie. O swoim zwolnieniu najpierw dowiedziałem się z mediów.
Cała ta sytuacja przypomina to, co się stało 12 lat temu w Instytucie Matki i Dziecka. Z podobnego powodu, w związku z odmową wykonania aborcji, najpierw zostałem odwołany z funkcji konsultanta krajowego ds. położnictwa i ginekologii, potem zawieszony w pełnieniu funkcji kierownika Kliniki Położnictwa i Ginekologii, a ostatecznie – zwolniony.
Hanna Gronkiewicz-Waltz wyliczała, jakoby w szpitalu odwoływano się do nieaktualnych regulaminów, dokumentacja nie była kompletna, a opisy – lakoniczne. Naruszona miała też zostać zasada niezwłoczności w dokumentowaniu istotnych zdarzeń.
– Jestem teraz poza szpitalem. Ustosunkujemy się do wszystkich tych zarzutów. Ale najważniejszy jest ten, że dziecko jest żywe, a powinno być martwe, zanim się urodziło.
Poszło o to, czy człowiek ma prawo do życia niezależnie od tego, w jakim jest wieku, czy jest mały, czy duży. Moim zdaniem, dziecko ma prawo do życia niezależnie od tego, czy jest w macicy matki, czy poza nią, czy jest małe, czy duże, czy przed 25. tygodniem ciąży, czy po nim, czy jest piękne, czy brzydkie, niezależnie od oceny lekarzy, prawników, rodziców. Wnioskuję, że pani prezydent Gronkiewicz-Waltz jest innego zdania. To bardzo smutne, nie spodziewałem się.
W czwartek i piątek odniesiemy się do projektów wystąpień pokontrolnych Ministerstwa Zdrowia i Narodowego Funduszu Zdrowia. Kontrola przeprowadzona przez prof. Stanisława Radowickiego, konsultanta krajowego ds. położnictwa i ginekologii, na polecenie ministra zdrowia była powierzchowna, nieobiektywna. Sam raport jest nieuporządkowany, nieprzekonywający, natomiast wnioski nieuprawnione. Pan profesor nie uznał za słuszne zapoznać się z dokumentacją medyczną ani z opiniami lekarzy z czterech innych instytucji medycznych, które czynnie uczestniczyły w opiece nad pacjentką i dzieckiem, podejmowały decyzje medyczne. Zupełnie to pominął, podobnie jak kontrolujący z Urzędu Miasta Warszawy.
Z decyzji o rozwiązaniu z Panem stosunku pracy płynie przesłanie: katolik nie może być dyrektorem szpitala.
– To, co się stało, zapowiada następne ataki na sumienia lekarzy i osób przestrzegających zasad wyznaczonych przez prawo naturalne, sprawujących funkcje kierownicze w opiece zdrowotnej. Część z nich pewnie zgodzi się na łamanie ich sumień. Jeżeli będą chcieli przestrzegać zakazu zabijania człowieka, to będą eliminowani ze swoich stanowisk jako lekarze i dyrektorzy. To będzie z kolei przyczyną nierównego dostępu przez poszczególne osoby do funkcji kierowniczych ze względu na ich system wartości. A to oznacza, że będą łamane prawa człowieka. Już są łamane.
I jeszcze jedno, bardzo dziękuję za liczne dowody wsparcia, życzliwości, a teraz – współczucia. Dziękuję osobom prywatnym i instytucjom. Przede wszystkim za modlitwę.
Dziękuję za rozmowę.
Izabela Borańska-Chmielewska
Nasz Dziennik, 10 lipca 2014
Autor: mj