Nieznane epizody z życia Jana Pawła II
Treść
W książce kardynał Dziwisz pisze, iż Pałac Arcybiskupów Krakowskich w czasach, gdy Karol Wojtyła był metropolitą, był pełen urządzeń podsłuchowych, zamontowanych tam przez Służbę Bezpieczeństwa. - Cały budynek - podkreśla kard. Dziwisz - włącznie z sypialnią kardynała, jego gabinetem, jadalnią i salonem gościnnym był naszpikowany urządzeniami podsłuchowymi. Były one w telefonach, ale także pod tapetą i boazerią, pod meblami. - My doskonale wiedzieliśmy, że tam są te elektroniczne ucha. Również dlatego, że były takie prymitywne - dodaje metropolita krakowski. Ujawnia, że kardynał Wojtyła robił sobie żarty z podsłuchujących go funkcjonariuszy. - Mówił głośno po to, by oni mogli go usłyszeć i mówił to, co chciał, żeby wiedzieli. Ale kiedy dochodziło do delikatnych rozmów, wychodził z rezydencji. Na przykład, kiedy przyjeżdżał arcybiskup Bronisław Dąbrowski, sekretarz episkopatu, wychodzili do pobliskiego parku. Gdy przybywali zagraniczni biskupi, zabierał ich w góry - wspomina kardynał Dziwisz. W innym fragmencie książki opisuje spotkanie Jana Pawła II z Lechem Wałęsą 23 czerwca 1983 roku w Tatrach, w czasie pielgrzymki do Polski. Jak relacjonuje osobisty papieski sekretarz, komunistyczne służby specjalne przygotowały się do tego spotkania umieszczając wszędzie mikrofony do podsłuchu, a swoich agentów przebierając za kelnerów. Kardynał Dziwisz wspomina, że papież natychmiast zorientował się, co się wokół niego dzieje i dlatego wyprowadził Lecha Wałęsę z salonu i usiadł z nim na ławce. Według relacji metropolity krakowskiego Jan Paweł II powiedział wówczas internowanemu przywódcy "Solidarności": - Chciałem powiedzieć tylko jedno, że każdego dnia modlę się za was. W swych wspomnieniach papieski sekretarz przyznaje, że Jan Paweł II nie spodziewał się tak szybkiego upadku muru berlińskiego i całego komunizmu oraz tak błyskawicznego i bezkrwawego wyzwolenia krajów dawnego bloku wschodniego. *** Dziennik "La Repubblica" w zamieszczonym wczoraj artykule poświęconym wspomnieniom kardynała Dziwisza zwraca z kolei uwagę na symbolikę przytoczonych w niej słów, jakie Jan Paweł II wypowiedział po włosku żartobliwie tuż po konklawe 16 października 1978 roku: "Wybrali mnie na papieża, a niech ich!". Watykanista włoskiej gazety Marco Politi podkreśla, że ten żart "papieża z dalekiego kraju", wypowiedziany z typowym rzymskim akcentem, "lepiej niż tysiąc słów oddaje osobowość Jana Pawła II". W książce, podkreśla Politi, nie brakuje nieznanych epizodów z życia papieża. Kardynał Dziwisz wspomina między innymi, że gdy w 1978 r., po śmierci Jana Pawła I, metropolita krakowski udawał się na konklawe, komunistyczny funkcjonariusz odbierając mu w zemście za krytykę władz paszport dyplomatyczny i dając turystyczny, powiedział: "Niech kardynał jedzie, potem się policzymy". *** Jan Paweł II nigdy nie dał żadnych pieniędzy "Solidarności" ani bezpośrednio, ani pośrednio - powiedział osobisty papieski sekretarz kardynał Stanisław Dziwisz w wywiadzie dla najnowszego numeru włoskiego tygodnika katolickiego "Famiglia Cristiana". W wywiadzie poświęconym tomowi swych wspomnień, jaki w najbliższych dniach ukaże się we Włoszech i w Polsce, metropolita krakowski na uwagę: "W latach 80. mówiło się o sojuszu między Watykanem a Stanami Zjednoczonymi w sprawie finansowania ťSolidarnościŤ" odparł: - Kłamstwa. Papież nigdy nie dał pieniędzy "Solidarności", ani bezpośrednio, ani pośrednio. Te głosy zostały rozpowszechnione, by go zdyskredytować. Odnosząc się do sytuacji w polskim Kościele po dymisji oskarżonego o współpracę z SB arcybiskupa Stanisława Wielgusa, metropolita krakowski wyraził opinię, że "mimo pewnych słabości Kościół nigdy nie ugiął się pod represjami". (PAP) "Dziennik Polski" 2007-01-23
Autor: wa