Miliardy z miedzi
Treść
Prawie 3,5 mld zł w ciągu ostatnich dwóch lat KGHM Polska Miedź wpłacił do budżetu państwa z tytułu tzw. podatku miedziowego
Chodź rząd zapewnia, że podatek, jakim w 2012 r. obciążono KGHM, nie wpływa na pogorszenie dobrej sytuacji spółki, posłowie opozycji zwracają uwagę, że dodatkowe opodatkowanie wydobycia sprawi, że przestanie się opłacać eksploatacja skromniejszych złóż miedzi i srebra.
Rząd przedstawił wczoraj w Sejmie informację w sprawie wpływu podatku od wydobycia niektórych kopalin na sektor wydobywczy miedzi i srebra. Podatek wszedł w życie w kwietniu 2012 roku. Został wprowadzony de facto, by z KGHM Polska Miedź do budżetu uzyskać dodatkowe miliardy złotych.
Niemal natychmiast po uchwaleniu głosami koalicji PO i PSL ustawy nakładającej na KGHM nową daninę do Trybunału Konstytucyjnego trafiły dwa wnioski – złożone przez posłów PiS oraz SLD – o stwierdzenie niekonstytucyjności ustawy. Mimo upływu ponad dwóch lat od ich złożenia Trybunał sprawy jednak nie rozstrzygnął.
W 2012 r. z tytułu „podatku miedziowego” KGHM wpłacił do budżetu państwa 1 mld 596 mln zł, a w 2013 r. – 1 mld 856 milionów.
Podatek ten funkcjonuje niezależnie od płaconego przez spółkę podatku dochodowego. Mimo sporych kwot wpłacanych z tytułu nowego podatku w rządowej informacji czytamy, że wprowadzenie podatku od wydobycia niektórych kopalin nie przełożyło się niekorzystnie na dobrą kondycję finansową spółki, poziom wydobycia, planowane inwestycje ani na zatrudnienie, a po wprowadzeniu podatku „KGHM dysponuje znacznymi – na tle poprzednich lat – środkami finansowymi”.
– Wprowadzenie podatku od wydobycia niektórych kopalin pozwoliło z jednej strony uzyskać państwu jako prawnemu właścicielowi złóż rud zawierających miedź i srebro rentę surowcową odpowiedniej wysokości, a z drugiej strony zapewniło realizację godziwych zysków przez podmiot objęty tym podatkiem – stwierdził wczoraj wiceminister finansów Janusz Cichoń.
Wyjaśniał, że podatek od wydobycia jest „wysoce reaktywny” na otaczające warunki rynkowe. To znaczy, że w sytuacji spadku cen na rynku spadek stawek tego podatku jest znacznie większy niż spadek cen miedzi i srebra na rynku, co ma zapewnić podatnikowi ochronę w sytuacji niekorzystnych warunków rynkowych.
Zapożyczona spółka
Całkiem inną ocenę funkcjonowania podatku nałożonego na KGHM ma opozycja. – KGHM jest kurą znoszącą złote jaja, którą postanowiono zarżnąć. Jak nazwać sytuację, w której Zakłady Górnicze „Lubin” były przed wprowadzeniem podatku rentowne, a teraz są deficytowe? Dlaczego spółka musiała zaciągnąć gigantyczny kredyt w wysokości 2,5 miliarda dolarów? – dopytywał Wojciech Zubowski (PiS).
Ocenił, że eksploatacja złóż, która miała dawać ludziom pracę przez kilkadziesiąt lat, zostanie – ze względu na spadek opłacalności w wyniku obłożenia wydobycia nowym podatkiem – ograniczona do tych miejsc, gdzie rud miedzi będzie najwięcej.
Zdaniem Mariusza-Oriona Jędryska (klub PiS), byłego głównego geologa kraju, dalsze utrzymywanie podatku od wydobycia nie tylko przełoży się na obniżenie zatrudnienia i ograniczenie eksploatacji mniej zasobnych złóż, lecz doprowadzi nawet do zamknięcia mniej rentownych kopalni. To z kolei uruchomi lawinę zwolnień, także w firmach kooperujących z ograniczającymi wydobycie kopalniami. Co z kolei będzie oznaczać mniejsze kwoty podatku wpływające od pracowników do budżetu państwa. Opodatkowanie KGHM nową daniną przez rząd koalicji PO – PSL skrytykował również Ryszard Zbrzyzny (SLD), przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Przemysłu Miedziowego. Według posła SLD, potwierdzają się wszystkie zarzuty podnoszone przy okazji prac nad uchwaleniem ustawy wprowadzającej podatek.
– Podatek jest oderwany od rzeczywistości, od rynków, od kosztów wydobycia, przetwarzania i produkcji miedzi. […] Utrzymanie takiego stanu rzeczy to morderstwo polskiej miedzi. Mówię to z ogromnym naciskiem – rząd nie zauważa problemu. Pogarszającą się sytuację KGHM zauważają natomiast agencje ratingowe, które w ciągu dwóch lat już dwa razy obniżyły ratingi kredytowe KGHM – stwierdził Zbrzyzny. W rezultacie, przy zwiększonych potrzebach pożyczkowych, spółka jest zmuszona płacić wyższe odsetki zagranicznym bankom. Koncepcji podatku bronili posłowie koalicji rządowej. – Czy interes narodowy polega na tym, aby te bezcenne zasoby, żyły miedzi, srebra, udostępniać przedsiębiorstwom bezpłatnie, czy też pobierać za to jakąś opłatę? Na świecie jest tak, że się pobiera rentę surowcową i przedsiębiorstwa eksploatujące zasoby narodowe, które są własnością narodu i za które odpowiada skarb państwa, opłacają dostęp do tych surowców, za ich zużywanie, wyczerpywanie. Tym podatkiem wprowadziliśmy odpłatność za zużywanie narodowej własności. Jest to rozwiązanie powszechnie stosowane na świecie – wyjaśniał Marcin Święcicki (PO). Według Święcickiego, ten podatek służy interesowi narodowemu, gdyż zapewnia dochody do budżetu państwa. – Nie istnieje tylko jedno przedsiębiorstwo czy region w kraju. Istnieją inne rozmaite potrzeby, a akurat w tym regionie są i wysokie płace, i wysokie zatrudnienie – dodał poseł PO.
Jędrysek zaznaczył, że pobieranie takiej renty surowcowej ma uzasadnienie, jednak jej wysokość należałoby raczej powiązać z wysokością osiąganego zysku, a nie z wielkością wydobycia. Przy obecnej konstrukcji podatku – ocenił – jeśli nie wzrosną ceny miedzi czy nie rozwiną się nowe technologie wydobycia, części złóż nie będzie się już opłacało eksploatować.
Artur KowalskiNasz Dziennik, 27 września 2014
Autor: mj