Manewry przy urnie
Treść
Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik
Do Sądu Okręgowego w Ostrołęce trafi protest dotyczący wyborów samorządowych w gminie Pokrzywnica.
Jak ustalił „Nasz Dziennik”, wniosek ma być gotowy w najbliższych dniach, tak by trafił on do sądu jeszcze przed końcem tygodnia.
– Nie jesteśmy partią polityczną i nie posiadamy zaplecza prawnego, nie mamy również doświadczenia w tej dziedzinie, stąd też jeszcze pracujemy nad protestem wyborczym, który w najbliższych dniach trafi do Sądu Okręgowego w Ostrołęce – mówi Iwona Ostaszewska, która w Pokrzywnicy nieskutecznie ubiegała się o stanowisko wójta.
Protest nie będzie opierał się tylko na opisanych już przez „Nasz Dziennik” nieprawidłowościach związanych z instruowaniem, na kogo należy oddać głos, które objęło ok. 50 mieszkańców domu pomocy dla bezdomnych. Opisane zostaną też inne niepokojące przypadki związane z wyborami, w tym szykanowanie mężów zaufania pracujących dla politycznych przeciwników dominującego w gminie PSL.
W dniu wyborów okazało się, że lokale wyborcze (na bliżej nieokreślonych zasadach) miały być monitorowane przez osobę niecieszącą się w lokalnym środowisku zbyt dobrą opinią. Taka osoba została wyznaczona do ochrony budynku, w którym znajduje się komisja, i sprawdzania terenu wokół – usłyszeliśmy. Wywołało to konsternację. Pełnomocnik wyborczy KWW Iwony Ostaszewskiej powiadomił o tym zdarzeniu policję, która potwierdziła taki stan rzeczy. Konieczna była interwencja u komisarza wyborczego. Okazało się, że taka praktyka jest niestosowna, a osoba, która może interweniować w razie incydentu (odpowiednio przeszkolona), powinna znajdować się w składzie komisji. I to na jej barkach spoczywa obowiązek kontrolowania sytuacji do czasu przyjazdu funkcjonariuszy. Nie może jednak być to osoba z zewnątrz.
Po takich wyjaśnieniach cała opowieść (również policji) uległa nagłej zmianie i okazało się, że przynajmniej oficjalnie nikt wspomnianego „stróża” nie wyznaczał. To był jednak zwiastun kolejnych problemów. Najpierw na policję wpłynęło niezgodne z prawdą zgłoszenie dotyczące męża zaufania działającego z ramienia KWW Ostaszewskiej o pozostawieniu przez niego dzieci bez opieki w domu. Sprawa okazała się dęta, ale trzeba było ją wyjaśnić. To sprawiło, że prowokacja spełniła swój cel i zakłóciła pracę męża zaufania.
Później – jak usłyszeliśmy – przewodnicząca gminnej komisji wyborczej w Pokrzywnicy w asyście policji chciała doprowadzić do usunięcia z lokalu wyborczego innego męża zaufania działającego z ramienia tego samego komitetu wyborczego. Pretekstem było rzekome zakłócanie prac komisji. Ponownie sprawa oparła się o komisarza wyborczego, który poinstruował przewodniczącą i policjanta o prawach przysługujących mężom zaufania. Oczywiście policja nie omieszkała wypytywać zainteresowaną komisję na temat pracy rzekomo niesfornego męża zaufania i okazało się, że nikt nie miał mu nic do zarzucenia. Ośmioosobowy skład komisji potwierdził, że nikt w pracy jej nie przeszkadzał.
– Cały dzień upłynął na telefonach, interwencjach u komisarza. I to chcemy opisać w naszym proteście. Z każdego naszego monitu została sporządzona notatka, zatem jest to udokumentowane. Bo podnoszenie w proteście przypadków, o których wiemy, że ktoś mówił, iż zapłacono mu za głos albo że postawiono mu w zamian alkohol, nie mają mocnych podstaw i zakończą się na zaprzeczeniu całej sytuacji – dodała Ostaszewska.
Gdzie te wyniki?
Mieszkańcy Pokrzywnicy w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” sygnalizują też problemy z dostępem do zbiorczych wyników głosowania dotyczących ich gminy. Po taką informację na początku tygodnia trzeba było wybrać się do sekretariatu urzędu, gdzie udostępniano protokoły do wglądu.
Nie ma wywieszonej żadnej informacji, żadnego obwieszczenia. Nic. Urzędnicy pytani o wyniki wyborów, zamiast udzielić jasnej informacji, twierdzili: „Po co wyniki, skoro wiadomo, kto wygrał”, i rzucali, że PKW odgórnie stwierdziła, że wyników wywieszać nie trzeba – relacjonują nasi rozmówcy.
Tymczasem po problemach podczas wyborów społeczeństwo mocniej interesuje się ich wynikami i chce wiedzieć, ile głosów otrzymali poszczególni kandydaci oraz ile oddano głosów nieważnych. Tu nie ma nawet wzmianki, że odbyły się jakieś wybory, czy informacji, że znowu wygrał wójt i PSL – usłyszeliśmy.
Mieszkańcy przyznają, że wprawdzie ogólne wyniki wyborów publikowane są na stronach internetowych PKW, to jednak gmina Pokrzywnica ma swoją stronę internetową i chociaż tam można było zamieścić bardziej szczegółową informację. – Na stronie ogłasza się np. przetarg na wywóz śmieci, a nie można znaleźć ważnych informacji o wynikach wyborów – żalą się mieszkańcy.
Jak usłyszeliśmy w delegaturze Krajowego Biura Wyborczego w Ciechanowie, wyniki głosowania wywieszane były w poszczególnych komisjach tuż po zakończeniu prac. Następnie protokoły spływały do nadrzędnych komisji, które zliczały głosy. Te na poziomie gmin umiejscowione były zwykle w lokalnych urzędach. Jak zaznaczono, aktualnie informacje o wynikach wyborów znajdują się w obwieszczeniu publikowanym na stronach Państwowej Komisji Wyborczej, ale gminy powinny je wywiesić w miejscu dostępnym dla obywateli. Sęk w tym, że opublikowane dotąd przez PKW obwieszczenia nie zawierają szczegółowych protokołów i to w gminach należy szukać protokołów zawierających szczegółowe informacje dotyczące wyników wszystkich kandydatów czy liczby głosów nieważnych.
Jak tłumaczy w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” sędzia Teresa Rak, komisarz wyborczy w Krakowie, takie szczegółowe informacje powinny zostać opublikowane w Biuletynie Informacji Publicznej każdej gminy, a po zakończeniu prac gminne komisje mają je wywiesić. Przepisy jednak nie precyzują, jak długo listy powinny być tak udostępnione i nie można wykluczyć, że niektóre już zostały uprzątnięte.
Marcin AustynNasz Dziennik, 27 listopada 2014
Autor: mj