Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Mainstream zawsze znajdzie winnego

Treść

Wybory samorządowe wygrało Prawo i Sprawiedliwość. Partia ta zdobyła najwięcej głosów w skali kraju (26,85 proc.), ale to PO (26,36 proc.) będzie miała więcej mandatów, dokładnie o dziesięć.

Analizę tego fenomenu pozostawię politologom, a sam zajmę się innymi wydarzeniami, których absurdalności mieliśmy okazję doświadczyć w ostatnich dniach.

Jak się okazuje (piszą o tym w „Wyborczej”, a więc musi być prawda!) PiS i Kaczyński rozmontowują państwo i są dla niego zagrożeniem. Red. Kurski stwierdza, że PiS „igra z ogniem, uważając, że państwo to on”, w innym miejscu, prof. Król stwierdza, że „Kaczyński może zwalczać system w domu, ale nie jako poseł”, zaś Komorowski, prezydent Polski, przestrzega przed tajemniczymi „szaleńcami” zagrażającymi demokracji i państwu. Red. Tomasz Lis, najważniejszy dziennikarz w Polsce, dopełnia reszty, jak zawsze wyważonymi słowami tolerancji stwierdził, że ludzie prezesa to „drobni kanciarze i oszuści”, czyli wiadomo, kto winny, kto odpowiada za wszelkie zło.

Czyli niezależnie od tego, co zrobi lub czego nie zrobi Kaczyński, zawsze jest źle, co zrobi PO albo czego nie zrobi (ta wersja jest jednak bliższa prawdy), zawsze wychodzi nam na dobre. Jakie to proste. Ta prostota przekazu, wręcz prostactwo propagandy oświeconych i jedynie prawdę piszących nadredaktorów i uczonych z PO, obezwładniają i zniesmaczają. Jak się okazuje, PiSofobia i szerzenie uprzedzeń w stosunku do Jarosława Kaczyńskiego ciągle są w cenie. Wydawałoby się, że wojna się zakończyła, przecież zapowiadała to sama premier Ewa Kopacz!, partia miłości popierająca prezydenta „zgoda buduje” ogłosiła pokój. Zawsze, gdy społeczeństwo zaczyna się przekonywać do PiS-u, wówczas trzeba przypomnieć, kto burzy ład i harmonię. Przypominanie jest wynikiem troski, w imię obrony demokracji i państwa, of course.

Opłaca się hojnie tę narrację od lat, z Tuskiem i bez Tuska. Nieważne, że to PO – PSL, struktury koalicji są bezpośrednim zagrożeniem dla demokracji (tworząc z polskiej rzeczywistości jakąś chorą formę ochlokracji, klasy próżniaczej obżerającej się ogonami wołowymi po drogich restauracjach), że PKW skutecznie zdestabilizowała państwo, że prezydent Komorowski i władze PO – PSL odpowiadają za nieprzygotowanie wyborów samorządowych, że kryzys państwa zagraża nam bezpośrednio, to wszystko jest dla dziennikarzy mainstreamu mało istotne, a jeśli już „Wyborcza” czy „Newsweek” wysilają się poszukiwać źródeł tego zagrożenia i kryzysu, okazuje się, że to PiS jest winne, opozycja zagraża wolności i prawom obywatelskim, a Kaczyński jest odpowiedzialny za zagładę państwa. I co najważniejsze, ludzie PO to szczyt uczciwości, szlachetności, hojności. Doprawdy, co nazwisko, to mąż stanu, zaczynając od Sławomira N. zasiadającego w parlamencie.

Żeby było śmieszniej, kiedy PiS wygrywa, nawet w sondażach, to znaczy, że przegrywa, a jak wreszcie ogłaszane są oficjalne wyniki, to już rzeczywiście przegrywa, chociaż wcześniej wygrywało.

Sytuacja jest poważna. Zapanował chaos, zaistniały uzasadnione podejrzenia co do prawdziwości wyników, propaganda kwitnie, premier Kopacz zniknęła, a prawdziwym zwycięzcą, jak ogłoszono hucznie w mediach, jest PSL. Wszystko dzięki „nieważnym głosom” (miejscami nawet 20 proc. nieważnych głosów, czyli 7 proc. więcej niż w wyborach z 2010 roku i 2006 roku), warto by było się dowiedzieć, jakich partii (lub jednej partii) owe nieważne głosy dotyczą… szczególnie interesująca byłaby weryfikacja danych z matecznika PO – w Wielkopolsce i Lubuskiem. Tu w sposób szczególny szalała plaga głosów nieważnych.

Podsumowując, komentarze publicystów z mediów mainstreamowych, niezależnie od kompromitacji PKW są głównym wskaźnikiem kontrolowanego chaosu w naszym państwie, który wspaniale przysłużył się jak zawsze koalicji PO – PSL.

Dr Tomasz M. Korczyński
Publicysta „Naszego Dziennika”
Nasz Dziennik, 23 listopada 2014

Autor: mj