Przejdź do treści
Przejdź do stopki

LNG za miedzą

Treść

Litwini mają już gotowy terminal, choć zaczęli budować go później niż Polska (FOT. WWW.LEI.LT)
Litwa rozpocznie dziś proces uruchamiania terminalu LNG. Będzie on kartą przetargową w rozmowach o cenach dostaw gazu z Rosji

Uruchomienie terminalu LNG odbędzie się w bardzo dobrym dla Litwy momencie. Kraj ten obecnie kupuje gaz wyłącznie w Rosji, ale kontrakt z Gazpromem wygasa już w 2016 r. i niebawem ruszą negocjacje dotyczące dalszych dostaw. Samo uruchomienie projektu przyniosło już efekt, bo Litwini w czerwcu br. wynegocjowali u Rosjan 20-procentową obniżkę cen gazu. – Jesteśmy importerem gazu i w tej chwili kupujemy 100 proc. surowca od Gazpromu. 27 października otwieramy nowy terminal LNG w Kłajpedzie. […] Dywersyfikowanie dostaw to rodzaj ubezpieczenia. Na początku terminal będzie umożliwiał dostarczanie paliwa na pokrycie połowy naszych potrzeb, ale z upływem czasu ma zwiększać swoje możliwości – powiedział PAP Rimantas Szadzius, litewski minister finansów.

Litwa zużywa rocznie 3 mld m sześc. gazu. Na razie kraj ten ma umowę na dostawę do terminalu 540 mln m sześc. błękitnego paliwa (od grudnia br. począwszy), ale prowadzi dalsze rozmowy w tym zakresie, m.in. ze Stanami Zjednoczonymi. Litewski terminal LNG to specjalny statek z instalacjami do magazynowania, przeładunku i regazyfikacji gazu skroplonego.

Jednak na terminalu Litwa nie zakończy działań dywersyfikacyjnych. Kolejnym krokiem w budowaniu bezpieczeństwa energetycznego będzie wzmocnienie połączenia gazowego pomiędzy Litwą i Łotwą, co umożliwi tłoczenie większej ilości gazu z terminalu na Łotwę i do Estonii. Kolejnym krokiem ma być budowa połączenia gazowego z Polską. Litwa popiera też ideę budowy terminalu LNG w Zatoce Fińskiej oraz w Estonii.

– Gratulujemy Litwinom sukcesu. Oczywiście mamy tu do czynienia z innym modelem niż ten przyjęty w Polsce, bo jest to dzierżawa statku, ale dla Litwy, która jest niewielkim krajem, która ma wielokrotnie mniejsze zapotrzebowanie na gaz niż Polska, jest to rozwiązanie zaspokajające potrzebę różnicowania kierunków dostaw tego paliwa – zaznacza w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Piotr Naimski, wiceprzewodniczący sejmowej Komisji nadzwyczajnej do spraw energetyki i surowców energetycznych.

Ekspert nie kryje rozczarowania, że z powodu opóźnień w budowie gazoportu w Świnoujściu Polska nie może cieszyć się z podobnych sukcesów. – Właściwie od teraz pozycja negocjacyjna Litwinów jest nieporównywalnie lepsza, bo Gazprom przestaje być tam monopolistą i nie może dyktować cen w sposób dowolny. Litwini mogą kupić od Gazopromu tyle gazu, ile będą chcieli, w cenie nieodbiegającej od tej rynkowej. Tymczasem Polska w dalszym ciągu płaci za gaz jedną z najwyższych cen w Europie – dodaje Naimski.

Polska podpisała długoletnią umowę na dostawy gazu (do 2019 roku), ale rok wcześniej trzeba będzie przystąpić do negocjacji nowych warunków. Jeśli gazoport zostanie ukończony, to również nasza pozycja będzie nieporównywalnie lepsza niż do tej pory.

Niestety – jak zaznacza parlamentarzysta – pojawiają się niepokojące sygnały, że budowa potrwa nieco dłużej, niż zakładano. – Nie możemy od Ministerstwa Skarbu Państwa, od spółki realizującej budowę, doprosić się odpowiedzi na pytanie, kiedy przewiduje się uruchomienie gazoportu, bo nawet termin czerwiec 2015 roku podawany jest czasem między wierszami. W sytuacji gdy włoski inwestor żąda aneksu do umowy, zaczyna być wątpliwy – dodaje poseł. Prace budowlane prowadzi konsorcjum na czele z włoską firmą Saipem, całość nadzoruje Polskie LNG.

W minioną środę wiceminister skarbu Zdzisław Gawlik poinformował na forum sejmowej Komisji Gospodarki, że terminal LNG technicznie będzie odbierał skroplony gaz w 2015 roku, „chyba że się wydarzy jakiś kataklizm”. Z kolei Tomasz Pepliński, prezes Polskiego LNG, zapewnił, że średnie zaawansowanie budowy to 94 procent. Spółka utrzymuje, że inwestycja zostanie ukończona na przełomie roku i będzie gotowa do odbioru komercyjnych dostaw gazu w 2015 roku. Dokładny termin nie padł.

Terminal do odbioru skroplonego gazu ziemnego w Świnoujściu jest jedną z największych polskich inwestycji energetycznych ostatnich lat. Umożliwi on odbiór gazu ziemnego drogą morską z dowolnego kierunku na świecie. Początkowa zdolność regazyfikacyjna terminalu wyniesie 5 mld m sześc., a docelowo 7,5 mld m sześc. rocznie. To już prawie połowa zużywanego w naszym kraju gazu.

Marcin Austyn
Nasz Dziennik, 27 października 2014

Autor: mj