Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Kto jest za mną?

Treść

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Prezes PSL Janusz Piechociński sonduje, na jakie poparcie może liczyć przed sobotnim posiedzeniem rady naczelnej Stronnictwa. Wtedy odbędzie się głosowanie nad wnioskiem o wotum zaufania dla wicepremiera.

Oficjalnie powodem zwołania wczoraj przez wicepremiera Piechocińskiego spotkania prezesów zarządów wojewódzkich PSL oraz prezydiów: klubu parlamentarnego, naczelnego komitetu wykonawczego i rady naczelnej, było przygotowanie się do ewentualnych wcześniejszych wyborów parlamentarnych. Miałoby do nich dojść, gdyby premier Donald Tusk został wybrany pod koniec sierpnia na szefa Rady Europejskiej. Jednak ludowcy mówią nieoficjalnie, że to tylko pretekst, bo tak naprawdę Janusz Piechociński stara się umocnić swoją pozycję w PSL przed sobotnim posiedzeniem rady naczelnej. Wtedy ocenie zostanie poddana działalność prezesa i rada udzieli mu lub nie wotum zaufania.

– Wotum zaufania jest pewne, ale prezesowi zależy na przekonującym poparciu, przekraczającym 80 proc. głosów. Teraz nie jest to takie oczywiste, bo uaktywniła się grupa byłego prezesa Waldemara Pawlaka. Jeśli Piechociński dostanie niższe poparcie, będzie to sygnał, że jego pozycja jest mocno zachwiana – tłumaczy nam jeden z uczestników wczorajszego spotkania w siedzibie PSL.

Dlatego wicepremier stara się odzyskać inicjatywę i zapowiedział, że ludowcy będą przekonywać dzisiaj PO podczas spotkania koalicji rządowej do poparcia ich pomysłów. Chodzi najpierw o projekt ustawy o ochronie ziemi rolnej po 1 maja 2016 r. (wtedy cudzoziemcy bez żadnego zezwolenia będą mogli kupować takie grunty). Ludowcy proponują też wprowadzenie zmian do Konstytucji: pierwsza dotyczy ochrony lasów państwowych przed prywatyzacją (Sejm nad tym pracuje), a druga – ustalenia kwotowej, a nie procentowej waloryzacji rent i emerytur, na czym mają skorzystać osoby mające niskie świadczenia. Trzeci postulat PSL obejmuje zaś podniesienie samorządom limitów zadłużenia, bo obecne regulacje są zbyt restrykcyjne i utrudniają korzystanie z funduszy unijnych.

Krzysztof Losz
Nasz Dziennik, 21 lipca 2014

Autor: mj