Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Informatykiem być

Treść

Produkcja butów, mebli, obsługa kserografu, filozofia, a może składanie rowerów? Możliwości naprawdę jest wiele. Nie każdy musi być informatykiem. Zwłaszcza gdy dziedzina ta wydaje się mu bardzo odległa, obca. Niestety problem minięcia się z powołaniem najwyraźniej ma producent szwankującego „wyborczego oprogramowania”. Bo jak inaczej niż brak kompetencji przyjąć tłumaczenia firmy, która twierdzi, że bardzo ciężko jest „przewidzieć działania systemu informatycznego o tak dużej złożoności”. Toż to oczywiste i dlatego też nie każdy bierze się za pisanie oprogramowania. Tu trzeba fachowca. Nie było tajemnicą to, ile w Polsce jest komisji wyborczych, podobnie jak to, że wyniki wyborów trzeba będzie wysłać i wydrukować. Co więcej, jawne było nawet to, że wiele komisji będzie to robić w tym samym czasie.

Problem do rozwiązania był jasny. Trzeba było przygotować stosowne oprogramowanie, zabezpieczyć moc serwerów pozwalającą nie tylko na jednoczesne logowania wszystkich operatorów, ale i przyjęcie od nich ogromnej liczby małych plików. Następnie należało sprawdzić system w praktyce – „od A do Z”, poprawić błędy, ponownie go sprawdzić i jeśli zadziała, czekać ze spokojem na wybory i cieszyć się sukcesem.

Tymczasem w praktyce okazało się, że najpierw system się „zatkał”, bo mógł być nieodpowiednio skonfigurowany. Co było nieprzewidywalne? Nie wiem. Bo chyba nie ilość ani wielkość plików? Tu jednak pojawiło się wprowadzające w osłupienie oświadczenie, bo producent spodziewał się „dużo większych problemów w zakresie spływów protokołów w zakresie wydajności”! Była zatem świadomość braków systemu, a tylko cudem obeszło się bez kolejnych restartów? Porażające.

Kiedy już serwery okiełznano, pojawiły się problemy z wydrukami protokołów w komisjach terenowych. Podobno ujawnione podczas testu i poprawiane, ale zdaje się, że nie do końca. Co na to producent? Otóż oświadczył, że zwyczajnie nie spodziewał się „wystąpienia takich problemów, które dotyczyłyby rzeczy związanych z wydrukiem”. A dlaczego się nie spodziewał? Przecież podczas tworzenia tego typu produktów właśnie należy spodziewać się wszystkiego. Nie można wyjść z naiwnego założenia, że każdy użytkownik postąpi zgodnie z procedurą, a oprogramowanie ot tak zwyczajnie zadziała. Należało przed wyborami przetestować cały system, włącznie z wykonaniem wydruków na każdym poziomie komisji. Terenowym również. Czy to uczyniono? Wątpię, gdyż przedwyborczy test wykazał problemy z dostępem do systemu dla pełnomocników komisji terytorialnych. Należało więc spodziewać się kolejnych problemów. Bo wybory to zbyt poważna sprawa, aby bez sprawdzenia sprawności całego systemu zakładać, że jakoś to będzie. Kto teraz odpowie za kolejny wyborczo-informatyczny blamaż? Producent? Dodam tylko, że nie dalej jak wczoraj za awarię internetowego systemu sprzedaży biletów PKP Intercity posypały się głowy dwóch dyrektorów i członka zarządu spółki. Może więc nie tylko na kolei potrzebne są zmiany?

Marcin Austyn
Nasz Dziennik, 18 listopada 2014

Autor: mj