Historyczna schizofrenia
Treść
Bronisław Komorowski rozesłał chyba do wszystkich mediów apel o to, aby przyłączyły się do propagowania akcji zapalania świec w oknach z okazji kolejnej – już 33. – rocznicy wprowadzenia stanu wojennego. Prezydentowi zależy, aby 13 grudnia o godz. 19.30 w naszych domach zapłonęły światła, które będą znakiem „wspólnej pamięci o ofiarach stanu wojennego”. Ma to być też znak szacunku „dla cierpienia rozdzielonych rodzin i dla odwagi tych, którzy mimo grożących represji nie zaprzestali działalności opozycyjnej”. W swoim liście Komorowski podaje jeszcze szereg innych argumentów, które mają być podparciem dla jego apelu.
Nie ma wątpliwości, że Polacy powinni pamiętać o ofiarach stanu wojennego, należy im się od nas wdzięczność i 13 grudnia zapalę świecę w oknie, namawiam do tego też wszystkich Czytelników „Naszego Dziennika”. Nasza wdzięczność należy się też tym, którzy nie zapłacili aż tak wysokiej ceny jak śmierć, więzienie, internowanie czy przymusowa emigracja za zaangażowanie w walkę z komunistyczną władzą, ale bez ich wysiłku o wiele dłużej musielibyśmy czekać na koniec PRL.
Dlatego w pierwszej chwili byłem niemal gotów podpisywać się oboma rękoma pod apelem prezydenta, ale mój entuzjazm dla jego inicjatywy szybko minął. To dlatego, że mam dobrą pamięć i do dzisiaj stają mi przed oczami sceny z niedawnego przecież pogrzebu Wojciecha Jaruzelskiego, gdzie Bronisław Komorowski grał jedną z głównych ról. A działo się to podczas ceremonii pogrzebowych przywódcy wojskowej junty i twórcy stanu wojennego.
Prezydent kilka miesięcy temu oddawał więc honory człowiekowi odpowiedzialnemu za śmierć górników z kopalni „Wujek”, za ofiary wielu manifestacji ulicznych, za nieznaną liczbę skrytobójczo zamordowanych przeciwników komunistycznego reżimu czy za tysiące ofiar represji stosowanych wobec ludzi „Solidarności”. I Komorowski nie widział w tym nic niestosownego. Tak jak pewnie nie widzi sprzeczności w tym, że brał udział w pogrzebie twórcy stanu wojennego, a teraz wzywa do upamiętnienia jego ofiar. To niejako symbol pokazujący istotę systemu politycznego pod nazwą III RP.
Krzysztof Losz
Nasz Dziennik, 9 grudnia 2014
Autor: mj