Ból głowy z trotylem
Treść
Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik
Prokuratura wojskowa zwróciła się o opinię uzupełniającą dotyczącą badań próbek z wraku Tu-154M w związku z domniemaniem obecności w nich pozostałości materiałów wybuchowych.
– Prokuratura wydała postanowienie o zasięgnięciu opinii uzupełniającej Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji (CLKP) w celu odniesienia się do kwestii podnoszonych w treści materiału dostarczonego przez jednego z pełnomocników pokrzywdzonych – mówi ppłk Janusz Wójcik z Naczelnej Prokuratury Wojskowej. Prokuratorzy wyznaczyli biegłym termin na wydanie opinii uzupełniającej do 30 września tego roku.
Na początku kwietnia br. Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie prowadząca śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej poinformowała, że biegli z CLKP nie znaleźli śladów po wybuchu na pokładzie samolotu Tu-154M. Wnioski biegłych – liczącą ok. 1,3 tys. stron opinię – opublikowano wtedy na stronach internetowych WPO. Wynika z niej, że zarówno na ciałach ekshumowanych osób, częściach samolotu i innych przedmiotach z pokładu czy próbkach gleby nie ujawniono śladów materiałów wybuchowych ani substancji powstałych w wyniku ich degradacji.
300 próbek
Analizy biegłych CLKP dotyczyły ponad 300 próbek zabezpieczonych na przełomie lipca i sierpnia 2013 r. przez polskich śledczych i biegłych w Smoleńsku. W drugiej połowie sierpnia ubiegłego roku w eskorcie Żandarmerii Wojskowej przetransportowano je do Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji w Warszawie. Materiał został poddany badaniom laboratoryjnym.
Próbki pobrano m.in. z foteli rządowego Tu-154M, pasów bezpieczeństwa, wózków na posiłki dla pasażerów oraz różnych drobnych przedmiotów będących na wyposażeniu samolotu. Te analizy CLKP były analogiczne do tych, które dotyczyły próbek pobranych w Smoleńsku przez polskich biegłych jesienią 2012 roku. Zabezpieczono wtedy 258 próbek (124 próbki gleby z miejsca katastrofy i 134 próbki z wraku; ze względu na warunki atmosferyczne panujące w Smoleńsku nie pobrano wtedy próbek z foteli wraku samolotu); analizy wykazały jednak brak pozostałości materiałów wybuchowych na elementach wraku.
Materiał pobrany jesienią 2012 r. trafił do kraju w grudniu, badało go również Centralne Laboratorium Kryminalistyczne Policji w Warszawie. W 16 próbkach znaleziono wtedy śladowe ilości difenyloaminy, a w czterech – paranitrodifenyloaminy. Te dwie substancje mają zastosowanie głównie w syntezie tworzyw sztucznych, ale zwrócono na nie uwagę, gdyż używa się ich również jako składników (stabilizatorów) w ładunkach prochu bezdymnego. Wówczas towarzyszyłyby im także inne substancje, których jednak nie stwierdzono. Na czterech próbkach znajdowała się również siarka, a w jednej stwierdzono mieszaninę węglowodorów alifatycznych, prawdopodobnie jednej z cieczy eksploatacyjnej samolotu.
W połowie czerwca br. do prokuratury wojskowej wpłynął wniosek jednego z pełnomocników bliskich ofiar katastrofy, mec. Piotra Pszczółkowskiego, dotyczący sporządzenia nowej opinii w kwestii ewentualnej obecności w próbkach pozostałości materiałów wybuchowych.
Błędy w analizie
– Do wniosku załączone zostały materiały nazwane przez jego autora „opinią prywatną w przedmiocie poprawności metodologicznej wykonanych analiz chromatograficznych i ich interpretacji oraz jasności i zupełności” – informowała w komunikacie z 16 czerwca br. NPW. Decyzję w sprawie zasięgnięcia opinii uzupełniającej z CLKP prokuratorzy podjęli 24 lipca tego roku.
We wniosku mec. Pszczółkowski podnosił, że naukowcy, którzy przygotowali tę tzw. opinię prywatną, wskazali wady opracowania CLKP dotyczące „metodologii badań, wyciągania wniosków oraz przeprowadzania analiz” – biegli CLKP badający obecność materiałów wybuchowych mieli popełnić rażące i podstawowe błędy.
– Ta opinia [„prywatna” – red.] jest bardzo kategoryczna i bardzo wstrząsająca w swoich wnioskach. Ona wskazuje na elementarne wady opinii CLKP w zakresie metodologii badań, wyciągania wniosków, również przeprowadzania analiz. W przypadku tej opinii kwestionowana jest metoda, proces badawczy. I zarówno plon tego procesu, jak i interpretacja wyników. Opinia CLKP jest niejasna i niepełna, jak również w wielu miejscach sprzeczna. W ocenie autorów „opinii prywatnej”, analizy nie pozwalały na zamknięcie tematu materiałów wybuchowych. Jest wręcz przeciwnie, sugerowane jest podjęcie niezbędnych dalszych badań, które postawiłyby kropkę nad i – mówi mec. Pszczółkowski. Zaznacza, że autorzy „opinii prywatnej” wskazywali, że biegli CLKP wykazali obecność pewnej substancji, której wykrycie za pomocą zastosowanych przez nich przyrządów jest niemożliwe. – Dlatego uważam, że proszenie CLKP o opinię uzupełniającą jest jedynie stratą czasu – ocenia mecenas.
Prokuratura nie informuje na razie, czy biegli z CLKP zastosują teraz te same metody i przyrządy badawcze, które zastosowali podczas analiz wcześniejszych.
– Zawarte w przedmiotowym dokumencie [wniosku mec. Pszczółkowskiego – red.] uwagi i oceny, z uwagi na ich fachowy charakter wymagający wiedzy specjalnej, mogą być zweryfikowane przez prokuratora dopiero po uzyskaniu stanowiska biegłych z CLKP. Innymi słowy, wywołanie opinii uzupełniającej biegłych ma na celu uzyskanie stanowiska biegłych w przedmiocie zasadności podniesionych uwag w treści przywołanego powyżej dokumentu – tłumaczy ppłk Janusz Wójcik z NPW. Prokuratura dodaje, że jakiekolwiek oceny wartości dowodowej opinii z przeprowadzonych przez CLKP badań chemicznych, którą to opinię WPO prezentowała w kwietniu br., w świetle krytycznych na jej temat uwag mogą być dokonane po zapoznaniu się ze zleconą opinią uzupełniającą.
Anna AmbroziakNasz Dziennik, 7 sierpnia 2014
Autor: mj