Billboardy bez "sitwy"
Treść
Prawo i Sprawiedliwość rozpoczyna kampanię billboardową, w której przypomni o nagranych rozmowach polityków Platformy Obywatelskiej. Nie pojawi się na nich – wbrew wcześniejszym planom – słowo „sitwa”.
Na billboardach zobaczymy zdjęcia m.in. Donalda Tuska, Elżbiety Bieńkowskiej, Radosława Sikorskiego i Bartłomieja Sienkiewicza. W ramach kampanii w największych polskich miastach pojawi się ponad tysiąc takich antyreklam. Celem akcji jest m.in. niedopuszczenie, by społeczeństwo zapomniało o sprawie, którą rozpoczęły upublicznione nagrania rozmów polityków PO. – Donald Tusk chce zapomnieć o „taśmach prawdy”. Chce też, by zapomnieli o nich Polacy. Nie pozwolimy na to. Będą dalsze odsłony naszej akcji – zapowiada poseł Marcin Mastalerek.
Pod zdjęciami znanych polityków PO na billboardach ma pojawić się podpis „By żyło się lepiej. Władzy”, nawiązujący do hasła wyborczego PO – „By żyło się lepiej. Wszystkim”. Jak tłumaczył w sobotę prezes PiS Jarosław Kaczyński, pierwotnie hasło miało być zgodne z tytułem całej kampanii, czyli „By żyło się lepiej. Sitwie”. Do zmiany doszło, bo korekty zażądała agencja reklamowa, z którą partia podpisała kontrakt. – W Polsce zaczynają obowiązywać metody typu wschodniego. Jest wprowadzana cenzura. To jest metoda rządzenia władzy. Władza jest bardzo przeczulona na własnym punkcie. Ich trzeba traktować w rękawiczkach, a oni mogą walić maczugą – ocenił Kaczyński. Prezes PiS zarzucił też brak reakcji Państwowej Komisji Wyborczej. Mówił m.in., że w Warszawie pojawiły się już plakaty ewentualnych kandydatów na prezydenta stolicy – radnego SLD Sebastiana Wierzbickiego i burmistrza dzielnicy Ursynów Piotra Guziała, mimo że formalnie nie rozpoczęła się jeszcze kampania przed wyborami samorządowymi. – Nie słychać, by PKW coś na ten temat mówiła – stwierdził Kaczyński.
Spór o embargo
Lider PiS odniósł się też do kwestii rosyjskiego embarga. Od piątku obowiązuje czasowe ograniczenie wwozu do Rosji polskich owoców i warzyw. Zakaz dotyczy świeżych jabłek, gruszek, wiśni, czereśni, nektaryn, śliwek i wszystkich odmian kapusty. – Jeśli dziś są różnego rodzaju kłopoty, to można im zaradzić, tak jak można było zaradzić temu wszystkiemu, co dzisiaj zupełnie niezależnie od sytuacji na Ukrainie i od retorsji rosyjskich dzieje się w polskim rolnictwie – uważa Jarosław Kaczyński. Przypomniał, że niedawno napisał o tych sprawach w liście do premiera Donalda Tuska, w którym zwrócił się „o pilne i stanowcze działania rządu w związku z dramatycznymi nieprawidłowościami na rynkach rolnych i wynikającymi stąd zagrożeniami dla egzystencji setek tysięcy polskich rolników”.
Kaczyński otrzymał odpowiedź od ministra rolnictwa Marka Sawickiego, który stwierdził, że lider PiS „wkracza na nieznany mu bliżej grunt, grunt rolny”. „Czy stojąc […] na Majdanie, myślał Pan Prezes o polskich rolnikach? Czy jednym zdaniem upomniał się Pan Prezes u Ukraińców o zniesienie embarga na polską wołowinę i wieprzowinę?” – pytał w liście do Kaczyńskiego Sawicki. Dopytywany o tę kwestię na sobotniej konferencji lider PiS stwierdził, że tego, iż na Majdan jeździł, bynajmniej nie żałuje. – Z punktu widzenia światowej drogi wolności i strategicznych interesów naszego kraju był to krok bardzo istotny. Obecny rząd polskiego rolnictwa i rolników nie lubi – ocenił. – Gdyby rząd chciał, to mógłby to wszystko załatwić, to jest wyłącznie sprawa woli. Tej woli nie ma – stwierdził Kaczyński. Pytany, jakie działania w związku z embargiem podjąłby, gdyby był premierem, odpowiedział, że domagałby się od UE odszkodowania finansowego, aby wyrównać straty rolników. – A gdyby to się nie udało, to można powiedzieć, że w Polsce są różne „skarbonki” i jeśli ktoś chce, to może – zaznaczył. Straty wynikające z wprowadzonego przez Rosję embarga mogą wynieść ok. 500 mln euro. Komisja Europejska nie wyklucza przyznania rekompensat.
Anna Ambroziak
Nasz Dziennik, 4 sierpnia 2014
Autor: mj