Ani śladu dekomunizacji
Treść
Po przyjęciu lustracji czas na dekomunizację - mówią politycy prawicy. Jednak na odsunięcie od pełnienia funkcji publicznych byłych aparatczyków PZPR się nie zanosi. Mimo że projekt ustawy dekomunizacyjnej przygotowanej przez senatorów PiS już prawie dwa miesiące temu trafił do marszałka Senatu, do dziś senacka Komisja Ustawodawcza nie wyznaczyła terminu posiedzenia, na którym zajęto by się tym projektem. W kuluarach parlamentu mówi się nawet, że w samym PiS brakuje woli politycznej, by zdekomunizować Polskę. - Mogę tylko wyrazić zaniepokojenie. Projekt ustawy dekomunizacyjnej mimo wcześniejszych, składanych również na łamach mediów zapewnień nie był omawiany na posiedzeniu klubu PiS i co ważniejsze, choć 26 stycznia trafił do laski marszałkowskiej, do dziś dnia nic w sprawie się nie dzieje. Właśnie sprawdzałem, do tej pory nie wyznaczono posiedzenia Komisji Ustawodawczej - mówi w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" senator Piotr Łukasz Andrzejewski, autor projektu ustawy dekomunizacyjnej. Senacki projekt dekomunizacji, poparty przez grupę prawicowych senatorów, to kolejny, po obowiązującej od wczoraj ustawie lustracyjnej, ważny krok w kierunku oczyszczenia życia publicznego w Polsce z agentów komunistycznych służb specjalnych i przedstawicieli peerelowskiego aparatu władzy. Jeśli nowe prawo wejdzie w życie, wysocy funkcjonariusze PZPR oraz pracownicy i współpracownicy SB nie będą mogli pełnić kierowniczych funkcji w administracji państwowej i samorządach. - Ustawa jest dość rygorystyczna, objęłaby członków PZPR od I sekretarza komitetu zakładowego aż po I sekretarza KC PZPR - przyznaje senator Andrzej Mazurkiewicz. Dodatkowo restrykcjom ustawy podlegaliby etatowi pracownicy polityczni PZPR, którzy zdaniem senatorów wywarli istotny wpływ na funkcjonowanie partii totalitarnej. Oprócz wysokich rangą aktywistów PZPR dekomunizacja obejmowałaby także osoby kierujące aparatem administracyjnym PRL od wojewodów do członków Rady Ministrów i Rady Państwa oraz wszyscy funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa i innych służb specjalnych PRL. - Pełnienie najwyższych urzędów jest ogromnym zaszczytem i przywilejem. Osoby, które je piastują, powinny dawać gwarancję przyzwoitości i patriotyzmu. Przyjęcie takich rozwiązań ustawowych wprowadziłoby więc dodatkowe kryterium oceny wobec ludzi aspirujących do kierowania strukturami państwa - podkreśla senator Andrzejewski. A może w niedzielę? Na przyjęcie ustawy dekomunizacyjnej nie ma jednak obecnie większych szans. Mimo że w czasie kampanii wyborczej do parlamentu Prawo i Sprawiedliwość obok lustracji zapewniało o konieczności przeprowadzenia szybkiej dekomunizacji, do dziś ustawa nie trafiła na posiedzenie klubu. Jesienią ubiegłego roku, kiedy jako pierwsi informowaliśmy o projekcie senatora Andrzejewskiego, prominentni politycy PiS zastanawiali się, czy dekomunizacja jest dzisiaj potrzebna. Poparcie dla projektu ustawy uzależniali od debaty wewnątrzklubowej. Ta jednak do tej pory się nie odbyła. - Uważam, że przyjęcie ustawy dekomunizacyjnej jest niezbędne. Jednak by tak się stało, potrzebna jest wola polityczna wyrażona przez władze klubu. Rzeczywiście, nie było do tej pory rozmowy na ten temat, ale w niedzielę odbędzie się posiedzenie Rady Politycznej PiS i będziemy próbowali dyskutować na te tematy - mówi senator Stanisław Kogut. A jednak, jak nieoficjalnie ustalił "Nasz Dziennik", władze klubu PiS najprawdopodobniej nie poprą projektu ustawy dekomunizacyjnej, wstrzymując się od oficjalnego zabrania głosu w tej sprawie. Oznaczać to może, że projekt dekomunizacji umrze śmiercią naturalną. Zamiast niego do Sejmu trafi będący już w końcowej fazie przygotowań projekt ustawy deubekizacyjnej. Deubekizacja w wersji przygotowanej przez PiS częściowo powiela rozwiązania proponowane w ustawie dekomunizacyjnej, jednak w bardzo ograniczonym zakresie, koncentrując się głównie na funkcjonariuszach bezpieki i komunistycznych służb specjalnych. - Po rozmowach z przedstawicielami PO mogę powiedzieć, że jest zgoda polityczna na deubekizację, natomiast nie ma poparcia dla dekomunizacji. A szkoda, bo oba projekty uzupełniają się nawzajem. Najlepszym rozwiązaniem byłoby przekazanie obu projektów ustaw - deubekizacyjnej i dekomunizacyjnej - do prac w komisjach i przygotowanie wspólnego projektu w tej sprawie - komentuje senator Andrzej Mazurkiewicz. Wojciech Wybranowski "Nasz Dziennik" 2007-03-16
Autor: wa